środa, 30 lipca 2014

W końcu!

Poznając kolejnych ludzi zostałam skończona. Spotkałam sie z Wyloną i porozmawiałyśmy. Dała mi ubrania na następny dzień do szkoły. Po tym wróciłam do domu. Wzruszyły mnie te wszystkie historie i zadzwoniłam do rodziców. Porozmawiałam z nimi godzinę i poszłam spać. Następnego dnia spojrzałam w lustro i nie widzieć czemu uśmiechnęłam się. Makijaż wodoodporny, więc utrzyma się długo. Ubrałam sie w strój od Wyl i rano wszyłam z odwagą w oczach. Mimo złamania regulaminu szkolnego i zmiany własnej osoby, to było miłe uczucie. Weszłam do klasy i wszyscy się na mnie z powagą spojrzęli. Nie interesowałomnie to. Yki przyszła po dzwonku, gdy mieliśmy już lekcje. Jej oczy były zaczerwienione i puste,a  gdy spojrzała na mnie złapała sie za usta, ale nic nie powiedziała. Przeprosiła za spóźnienie i usiadła.Spodziewałam się, że na przerwie bedzie chciała pogadać,ale o dziwo nie. Za to Yume poprosiła mnie o spotkanie. Przyszłam na dach,a  ona juz tam siedziała.
- Miko! - Odwróciła się,a  gdy na mnie spojrzala zadrżała.
- Tak. - Odparłam pewna siebie.
- Co... Co się z Tobą stało? - Zapytała przerażona.
- Nic. Co chciałaś? - Zmieniłam temat.
- Chciałam przeprosic, za moje zachowanie. Yuki naprawdę chce sie z Toba przyjaźnić, to ja przesadziłam. Na prawdę nie chciałam. - Przy ostatnim zdaniu popłakała się i usiadła na ziemi.
Zrobiło mi się jej żali i złapałam ją za dłonie i odsłoniłam.
- Nic sie nie stało. Martwiłaś się o nią, bo jest bardzo ufna, ale naprawdę nie chciałam źle. - Odparłam.
- Miko! - Dziewczyna rzuciła mi się na szyję. - Przepraszam.
Przytuliłam ją, a potem wruciłyśmy do swoich klas. Po Yuki nadal było widać pustkę, co do Rena to spogladał na nią smutno. Po kolejnej lekcji Yuki wybiegła z klasy. Miałyśmy mieć dzień sportu. Gdy wyszłam ubrana w ten dziwny strój podeszła do mnie Yume i reszta, niestety nie było osoby, która była w tej chwilii najważniejsza.
- Wszystko okej? - Zapytał Roko.
- Tak, chcę znaleźć Yuki. - Zacinąsęłam pieść.
- Miko, co do stroju... - Powiedział Shu.
- Aaaa, zapomniałabym. To tylko na dzis i wczoraj. - Uśmiechnęłam się, myśląc o wczorajszej rozmowie.
*-Wyl, ale to tylko na dwa dni.
- Heh, widzę, zę chcesz wrócic do reszty.
- Nie...
- Spokojnie, wiedziałam, zę tak bedziesz. Specjalnie Cię tu zaprosiłam, byś trochę odpoczęła.
- Dziękuję.
- Trzymaj się.*
Nagle poczułam rękę an ramieniu.
- Pomożemy Ci, Yuki jest an dachu. - Powiedział Jordan.
Uśmiechnęłam się i szybko pobiegłam na dach. Biegnąc myślałam tylko nad tym co ona myśli, co powiedzieć, czy wszystko się ułoży. Gdy dobiegłam na miejsce, ona stała i szlochała.
- Yuki! - Wydarłam się, a ona się odwróciła.
Jej oczy rozbłysły, ale ta pustka nadal tam była.
- Przepraszam, to moja wina. Trochę byłam zestresowana. Powinnam była Cię wysłuchać. Nie powinnam lekceważyć naszej przyjaźni, która dopiero przed nami. Mam nadzieje, zę mi wybaczysz i wszystko bedzie dobrze.- Powiedziałam z głębi serca.
Dziewczyna podbiegła do mnie i szybko przytuliła.
Oto Miko w innym wydaniu :P:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz