piątek, 21 lutego 2014

Pierwsza lekcja?

Przepraszam za chwilowy zastój! Życie prywatne rozwala system :I.


Apel trwał około 6 godzin podczas których zostali przedstawieni nowi uczniowie, wprowadzono sztandary, obwieszczono zasady, przydzielono jeszcze raz klasy, oraz przedstawiono film, który pokazuje nam projekt gimnazjalny. Następnie podano nam temat projektu gimnazjalnego dla 3 klas gimnazjum. Nie mam pojęcia czemu akurat robi się to tak późno zwłaszcza kiedy nacisk kladzie się na egzaminy. Temat brzmiał: Przedstaw w grupie waszą przyszłość. Od razu na ustach uczniów zagościły uśmiechy, jedynie ja zesmutniałam. Nie wiedziałam co chcę robić dalej, ani tym bardziej do jakiego liceum pójdę. Po apelu na którym było omówienie wielu ważnych spraw udaliśmy się do klas. Byłam w klasie artystycznej. Okazało się, ze Yuki też w niej jest i do tego Ren. Yuki z automatu zatargała mnie obok siebie. Do klasy weszła nasza wychowawczyni. Była ładna i wyglądała na poważną. Każdy zajął swoje miejsce.
- Witam was w kolejnym roku szkolnym. Dołączyła do nas nowa uczennica. Przedstaw się proszę. - Powiedziała niskim bardzo kobiecym głosem.
Podeszłam nieco spięta do tablicy i napisałam swoje imię.
- Nazywam się Miko. Miło was poznać. - Powiedziałam drżącym głosem.
- Spokojnie Miko. Nie stresuj się tak. - Dotknęła mego ramienia.
- Mam pytanko! - Uniosła rękę jakaś blondynka.
- Tak? - Zapytałam.
- Jestem Lizzy. Skąd przyjechałaś?
- Miło mi. Z miasteczka Tama. - Odpowiedziałam z uśmiechem.
Jakaś inna dziewczyna podniosła delikatnie dłoń.
- Tak? - Zapytała senpai.
- Jaki masz poziom artystyczny? Marie. - Zapytała dziewczyna.
- Moja szkoła wystawiła mi 5. - Odparłam nieco ciszej.
- Wiesz ile jest poziomów? - Zapytała przygryzając fioletowy czubek ołówka.
- Razem 20. - Oznajmiłam.
- Najwyższy w naszej klasie to 12, a najniższy będzie twój. - Zmarszczyła brwi.
- Nadrobię zaległości. - Odparłam twardo.
- Kółko plastyczne nie jest w tym roku otwarte.Cris. - Wyszeptał jakiś chłopak.
- To nadrobię to inaczej.- Zaczerwieniłam się.
- Hej! Spokojnie pomożemy Ci. Akai. - Powiedziała jakaś dziewczyna z uśmiechem.
- Są egzaminy, nie ma czasu na rozwijanie takich rzeczy w 3 klasie. Yami. - Doszła kolejna osóbka.
- Racja, sama sobie dam radę. - Zesmutniałam kompletnie.
- Nie dasz rady. Możemy zostawać po lekcjach cała klasą i uczyć się dodatkowo, w końcu i tak wiem, że każdy z was to robi potajemnie. Kaze.
- Racja, zgadzam się z nią.  Dajmy z siebie wszystko.Tsuki.
- Dziękuję. - Uśmiechnęłam się w końcu, a wszyscy popatrzyli na siebie jakby z większym przekonaniem co do mnie.
- Siadaj proszę. - Odrzekła senpai.
Szybko usiadłam i czekałam na ciąg dalszy naszej lekcji przygotowawczej.
- Jestem Kawashita Mizuki. Uczę j.Angielskiego. Zacznijmy od początku. Nie przygotowałam jeszcze planu jak będziecie siedzieć, więc jak na razie siedzicie tak. Plan lekcji pojawi się już jutro o godzinie 14.30 na tablicy informacyjnej przed szkołą. Zostanie on zdjęty następnego dnia o godzinie 11.30. Czego będziecie mieli najwięcej w tym roku? Cóż wydaje mi się, ze matematyki, japońskiego, angielskiego, historii oraz zajęć przyrodniczych, co oznacza mniej wf-u ponieważ będziecie mieli sporo zajęć artystycznych. Wyjazdy i wyjścia organizowane będą dopiero po egzaminie. Chyba, że będą jakieś wolne dni wtedy możemy pójść gdzieś razem. Jeżeli chodzi o zajęcia dorywcze do egzaminu w tym roku będą od godziny 17.00 - 19.00.
- TAK! - Wydarła się Yuki przewracając krzesło.
- Yuki proszę Cię opanuj radość. - Senpai wzięła głęboki oddech.
- Wiem, że to nowość, ale dasz radę.
- Ano... - Podniosłam rękę.
- Słucham. - Powiedziała Senpai.
- Nie rozumiem o co chodzi. - Powiedziałam.
- Cóż normalnie takie zajęcia trwały od godziny 20.00 - 23.30. - W tym momencie szczęka mi opadła!
- J-Jak to?! - Wydusiłam z siebie.
- Dzieciaki miały dłużej lekcje, choć zaczynali o 7.00. - Odparła niewzruszona.
- Codziennie!? - Zdziwiłam się.
- Dokładnie. - Odparła.
Przez myśl by mi nie przeszło, że taki jest tu nacisk na naukę,a  co dopiero w takich godzinach! Jednak po nich nie widać zbytniego szczęścia.
- To bez sensu, dłuższe godziny nauki pozwalały nam na większą wiedzę i zyskanie umiejętności. - Wtrąciła Yami.
- Tak, ale nie skończyłam. Dla wielbicieli szkoły zapraszamy też w niedzielę od 11.00  do 21.00. Macie kilka przedmiotów i każdy po godzinie lekcyjnej. Macie jedną przerwę godzinną i to wszystko. Jeżeli chodzi o święta w stylu festiwal to niestety nie zajmujecie się nim w tym roku. Projekt ma zostać wykonany na 15.12 tego roku oczywiście. Nauczyciele pozostają Ci sami. Miko, bez żadnych niedomówień. Wasza klasa ma najbardziej surowych nauczycieli w całej szkole, żadna inna klasa nie ma ich wszystkich na raz. - Spojrzała na mnie spokojnie, za to ja wyglądałam jakbym odchodziła do innego świata!
- Senpai kiedy znajdziemy czas na robienie projektu? - Zapytała Lizzy.
- To wasza sprawa, ja mogę tylko pomóc przy trudniejszych sprawach. - Odparła.
- Jesteśmy klasą artystyczna, a  ty chcesz pomocy? - Skrzywił się Cris.
- W sumie to ma być współpraca miedzy nami. - Dodałam swoje zdanie.
- Dobrze to wszystko na dziś. Zbierać manatki, macie wolne. Jutro na 9.00. - Powiedział wychowawczyni po czym wyszła z klasy.
Wszyscy zaczęli brać to co mieli i się zbierać. Ja zaś westchnęłam i juz chciałam wstawać kiedy nad moją ławką stanela moja jakże urocza koleżanka.
- Idziemy na zakupy! - Oznajmiła po czym zatargała mnie na korytarz.
- Yuki, ale ja nie jestem... - Chciałam wyznać prawdę, ale cóż jak zwykle ona juz znała odpowiedź.
- Super bogata laską? Wiem, ja stawiam. - Uśmiechnęła się.
- Nie ma opcji. Nie będę miała jak oddać, bym musiała znaleźć pracę dorywczą, ale w moim wieku to niemożliwe. - Zaczęłam tłumaczyć.
- Kto mówił o oddawaniu? - Zapytała zdziwiona.
- Ty z choinki się urwałaś? - Zapytałam jeszcze bardziej zdziwiona.
- Nie, ja stawiam, bez oddawania. Sprawi mi to przyjemność... Nie mam wielu przyjaciółek, właściwie tylko Yume, ale ona ma Roko i z nim spędza wolny czas, a ja? Ja siedzę z chłopakami. - Powiedziała smutno.
- Dobrze pójdę z Tobą. - Odrzekłam skruszona jej postawą.
- YAY! - Podskoczyła.
- Spokojnie to tylko zakupy. - Uspokajałam ją.
- Ren! Powiedz chłopakom, ze idę dziś z Miko na miasto, wiec jutro się spotkamy, dobra? - Walnęła w niego jak młotem w głowę tymi słowami.
Chyba ja lubił, ale nie chciał tego pokazywać.
- Nie am sprawy. - Odparł,a  po tych słowach Yuki złapała mnie za rękę i zaczęla biec jak szalona do szafek z butami...

wtorek, 18 lutego 2014

Yuki w euforii!

Gdy Miko poszła ze swym amantem postanowiłam powiedzieć o tym Shu i Renowi, później znajdę Yume.
- Ej chłopaki mam nowinkę! - Powiedziałam nieco głośniej.
- Co? - Zapytali znudzeni.
- Miko zakochała się w Jordanie. - Powiedziałam o wiele ciszej niż zwykle.
- Czyli nowa parka, hę? - Zamyślił sie Shu.
- Nie wtrącam się i tobie Yuki też radzę, byś ich nie wspomagała. - Odparł Ren.
- Ren, nie znasz się. Widzisz jak ona wygląda? Jordan to jakiejś z klasą potrzebuje, przecież jest przystojny i praktycznie każda na niego leci.
- Odwal się od niej, wygląda spoko, to ty zawsze narzekasz, najlepiej gdyby każda ubierała się tak jak Tobie się podoba. - Wtrącił Shu.
- Masz rację Shu, ale pomogę jej się lepiej ubierać. Hihihihihi. Ma świetna figurę. - Podniecalam sie tym jak ja przerobię.
- No i mamy kłopot Ren. W końcu Miko też mu się spodobała... - Powiedział shu kładąc an ramieniu Rena rękę.
- Co? Skąd wiesz, jeszcze nie gadaliście! - Poczułam, ze coś ukrywają.
- Nie muszę z nim gadać. Oczy mu się zaświeciły. - Oznajmił.
- To dobrze, ze mu się podoba, bo w tym roku wszystko ja organizuję! Każdą imprezę! - Wydarłam sieze szczęścia i zaczęłam skakać jak opętana.
- No to mamy już problem... - Shu złapał mnie za głowę i próbował uspokoić.
- Yay!!! Nie mogę się doczekać! - Jak zwykle wszyscy się na nas patrzyli.
- Dobra idziemy usiąść Yuki. - Powiedział powolnie Ren.
- Kyaaaaa! Zajmę miejsca! - Pobiegłam od razu ich szukać.
Szybko je znalazłam i stanęłam na krześle krzycząc: TUUUUUUUUU!!! Chodźcie. Energicznie przy tym machając rękami. Chłopacy szybko przyszli i mnie usadzili na miejsce, po jakimś czasie moich marzeń przyszła nasza przyszła parka. Już chciałam złapać Miko i iść z nią pogadać, ale niestety zaczął się apel.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Miko u higienistki!

Jordan szedł dość powoli, może byłam tak ciężka, ze nie mógł szybciej, tego nie wiem, ale nadal zastanawiała mnie tamta dziewczyna.
- Tamta dziewczyna się we mnie zakochała i mnie prześladuje. Tak dla jasności. - Powiedzial nagle.
- Rozumiem, ale nie powinieneś jej chyba tak oschle traktować, skoro jej się podobasz.... - Odparłam.
- Nie, ona dosłownie mnie prześladuje. Od kiedy zaczęła się pierwsza gimnazjum, już za mną biegała. Była skłonna pisać za mnie nawet notatki na lekcjach. Do teraz taka jest i ignoruje totalnie to co do niej się mówi. - Powiedział podirytowany.
- Tak, to rzeczywiście głupio. Może ja z nią porozmawiam? - Zaproponowałam.
- Lepiej nie. Jej koleżaneczki są w stanie wydrapać innym oczy jak tylko się zbliży ktoś kogo nie chcą poznać.
Przeszły mnie ciarki i chłód jak sobie to tylko wyobraziłam.
- Wszystko dobrze? Masz ciarki.
- To przez to... - Przęłknęłam ślinę na samą myśl.
- Rozumiem. Spokojnie to nie ma sensu, ona i tak się nie odczepi. Czemu sie do nas przeniosłaś?
- Długa historia... Jednak pochodzę ze wsi,a  tam ma się małe szkoły no i byłam najlepsza, a mieliśmy niski poziom. Koledzy i koleżanki odwrócili się po pewnym czasie ode mnie, nawet nauczyciele krzywo patrzyli. Sądzili, ze się wywyższam.
- Nie widać, ze ze wsi jesteś. Poza tym nauczyciele? Powinnaś stać się ich pupilkiem. - Odparł.
- Nie, u nas jest to traktowane inaczej... - Trochę posmutniałam.
- Nie przejmuj się, tu jest zupełnie inaczej i jest wysoki poziom. Wybrałaś sobie najlepszą szkołę w mieście. - Pocieszał mnie.
- Wiem, ciężko było się tu dostać bez znajomości, egzamin dzięki, któremu się tu dostałam, był nie na moim poziomie, totalnie wysoki, dobrze, że się przygotowałam na coś takiego.
- Dla mnie był prosty. Mam to po rodzicach, są bardzo inteligentni. Ludzie sie dziwią, ze jeszcze nie trafili do psychiatryka.
- Czemu? - Zdziwiłam się.
- Każdy kto ma wysoki iloraz inteligencji jest wredny, egoistyczny i zapatrzony w naukę. Gubi sie przez wiedzę. - Odparł.
- Czyli to musi być ściśle powiązane z psychologią. Być może nie są w stanie przeżyć w samotności i odrzuceniu. - Zaciekawił mnie ten temat.
- Barwo, naprawdę jesteś dobra. Moi rodzice to naukowcy, pracują osobno, ale nad tym samym projektem obecnie. Niestety nie mogę mówić nad czym, to utajnione. - Odparł tajemniczo.
- Dobrze, moi rodzice nie są zbyt ciekawi, tata to rolnik,a  mama gospodyni domowa. Nic czym można się chwalić. - Uśmiechnęłam się lekko.
- No fakt, tu zazwyczaj takie osoby nie trafiają. Ok. Jesteśmy. - Otworzył drzwi, po czym usadził mnie an łóżko.
- Co jest Jordan? Kolejna owieczka się przykleiła? - Zza kotary wyszła pielęgniarka.
- Źle wyglądała i miała miękkie nogi. Zjadła śniadanie,potem poszła biegać. - Odparł beznamiętnie.
- Jesteś nowa? - Zapytała siadając i dotykając mojego czoła.
-Tak. - Odparła.
- Wszystko z nią okej, ze stresu pewnie to wszystko. - Odparła i podała mi wodę w butelce.
- Dziękuję. - Wzięłam.
- Napij się trochę i potem za każdym razem jak źle się poczujesz. W razie co możesz zawsze do mnie przyjść. - Uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Możemy isć tak? - Zapytał Jordan.
- Tak, a no i jestem Miranda. - Znowu ten przyjazny uśmiech.
- Miko. - Wstałam.
- Dobra, my idziemy, bo niedługo apel wstępny. - Jordan złapał mnie za nadgarstek i wyciągnął od higienistki.
- Czekaj. - Stanęłam i szybko się napiłam.
- Teraz będziemy musieli biec. Kurde mogłem iść szybciej. Dasz radę? - Zapytał.
- Pewnie. - Powiedziałam i szybko pobiegliśmy na salę.
Ledwo co zdążyliśmy, bo już wszyscy siadali na miejsca. Chłopak ruszył na miejsce, ale ja... nie wiedziałam gdzie!
- Eto... -Stanęłam szukając miejsca.
- Ty to jesteś. - Złapał mnie za łokieć i zaciągnął do czwartego rzędu, okazało się, że zajęli nam miejsca, a potem do nas machali. Ja nie zauważyłam, na szczęście on był ze mną.

niedziela, 16 lutego 2014

Miko w szkole...



Jak zwykle wstałam o 6, bo problemy ze snem nie chcą w ogóle przejść. Szybko się ubrałam, zjadłam jakieś śniadanie i poszłam pobiegać. Kilka dni temu przybyłam do Tokio. Tłoczne miasto, które żyje 24h. Dla niektórych to trochę męczące, jednak nie dla mnie. Przeniosłam się teraz do lepszej szkoły mimo, ze rodzice nie chcieli się zgodzić. W byłej szkole byłam świetna, jednak nie w tym problem, a  w poziomie szkoły. Przez te oceny ludzie mnie nie znosili. Teraz jednak czas egzaminu, a  co za tym idzie wystarczy mi to, ze stresuję się pisaniem tego, a  nie jeszcze atmosferą w szkole. Rodzice są dość kłótliwi, więc z nimi też nie będzie tu problemów. Stanęłam opierając się o ścianę i szybko oddychając. Musiałam już wracać, bo dochodziła 8,a  ja miałam do szkoły na 9. Wsiadłam w  autobus, byłam po 2 minutach, szybko wzięłam prysznic i się ubrałam odpowiednio. Dziś mój pierwszy dzień w szkole… Ruszyłam mozolnie do szkoły. Bałam się jej, bo widziałam ja tylko jak tu przyjechałam i na zdjęciach, a  to mało. W końcu gdy dotarłam zauważyłam pełno ludzi. To nie tak jak u mnie na wsi, gdzie przychodzi 30 uczniów. Miałam nogi jak z waty, ale szłam z podniesiona głową. Było tu ślicznie, zielono i wszyscy się śmiali. Gdy weszłam już na schody nagle ktoś złapał mnie za torbę i runęłam na ziemię.
- Przepraszam. Wzięłaś TAKĄ torbę?! To nie dopuszczalne, w ogóle nie pasuje Ci do mundurka! – Wykrzykiwała ładna dziewczyna.
- Odczep się od mojej torby! Sama, żeś się ubrała jakby to zlot maniaków mody był! – Wstałam.
- Nie tak agresywnie. – Uśmiechnęła się i podała mi rękę. – Yuki.
- Miko. – Odparłam podając jej rękę.
- Śliczniutkie imię! Kurde, chodź, bo się spóźnimy. – Chwyciła mnie za rękaw i ciągnęła niemiłosiernie.
Gdy dotarłyśmy na miejsce wreszcie stanęłyśmy w drzwiach.
- Nareszcie. – Wzięłam wdech.
Gdy tylko się przyjrzałam szczęka mi opadła. Wszędzie było od groma dekoracji, białych krzesełek i olbrzymi podest na którym siedzieli nauczyciele.
- Ładnie? – Zapytała Yuki.
- P – Pięknie. – Zająkałam się.
- Dziękuję, sama stworzyłam projekt. – Zaśmiała się.
- Yuki – Chan! – Rozległ się głęboki damski głos.
- Yme – Chan!!!! – Yuki rzuciła się na dziewczynę jak młodsza siostrzyczka.
- Kto to? – Zapytała patrząc na mnie.
- Miko – Chan. Jest nowa i postanowiłam się z nią zaprzyjaźnić.
*Chwila, jaka Miko – Chan?!* Zezłościłam się w myślach.
- Witaj w Sakurze Miko – Chan. – Przywitała mnie dziewczyna.
- D-Dzień dobry.- Uśmiechnęłam się.
- To jest Yume. Chodzi do liceum od tego roku, ale spokojnie będzie do nas przychodzić często. – Powiedziała Yuki.
- Fajnie. – Odparłam.
- O! Nasza fantastyczna trójka! Shu! Jordan! Ren! – Wydarła się na cala salę Yuki i wszystkie oczy an nas się zwróciły.
- Yuki! Nie drzyj się tak! - Przypakowałam jej w łeb.
- To normalne w jej przypadku. – Odparła Yume.
- Nie powinna tak robić. – Stałam wkurzona.
- ROKO KRETYNIEEEEEE! – Wydarła się Yume.
Spojrzałam o co chodzi i dostrzegłam chłopaka, który trzymał jakiegoś za gardło przy ścianie. Dziewczyna szybko go uspokoiła, więc to chyba jej chłopak. Odwróciłam się teraz do Yuki, a  tam stała już gromadka chłopaków.
- Chłopaki to Miko – Chan.- Przedstawiła mnie nieustraszona dziewczyna.
- Jestem Ren – Odezwał się cicho jeden.
- Ja Shu. – Uśmiechnął się drugi.
- To Jordan. – Przedstawiła go Yuki, a ja jakbym miała zaraz paść z bladą twarzą uśmiechnęłam się.
Był dałem, taki przystojny, ze wierzyć misie nie chciało, ale pewnie kogoś miał.
- Coś się stało? – Zapytał mój ideał.
- Nie.- Zaśmiałam się nerwowo.
Podszedł i dotknął mojego czoła.
- Jadłaś cos dzisiaj?
- Jadałam.- Odparłam.
- To coś musiałaś potem robić. Co? – Patrzył na mnie przeszywająco.
- Biegałam… - Odwróciłam wzrok.
- Świetnie zdążyłaś wszystko spalić, nie starczy Ci siły na apel. – Wziął wdech.
- Dam radę, zawsze tak robiłam. – szybko szukałam wkrętu.
- Miko – Chan chodź na moment. – Zawołała mnie Yuki.
- Tak? – Podeszłam z ledwością.
- Zakochałaś się w Jordanie, prawda? – Dziewczyna mówiła jakby wiedziała, że to ciężka sprawa.
- No… - Zarumieniłam się z lekka.
- Wiedziałam. Idź z nim do pielęgniarki, da ci wody i wrócicie, apel zaczyna się za 20 minut to zdążycie. – Uśmiechnęła się uroczo.
- Jego dziewczy… - Zaczęłam.
- Jest sam. – Odwróciła mnie do chłopaków.
- Dobra biorę ja, bo wygląda coraz gorzej. – Jordan szybko złapał mnie za rękę i wziął na plecy.
- Dojdę sama. – Moje serce przyśpieszyło.
- Masz miękkie nogi. – Odparł bezdusznie.
- JORDAN! Co się stało. – Podbiegła jakaś dziewczyna.
- Odwal się tępa dzido. – Odparł i odszedł.
Zamurowało mnie. Wydawała się być miła, chyba on jej po prostu nie lubi.

Pierwszy post

Zacznijmy może od tego o co dokładnie chodzi na tym blogu :D. Założyłam go z myślą by pisać tu opowiadania o postaciach, które znajdziecie w okładce postacie ^^. Będą to wymyślone powiadania, jednak bez używania jakiejś fantastyki. Z czasem będą dochodzić nowe postacie, może kiedyś pozwolę czytelnikom stworzyć dla mnie postać? Kto wie :P. Mam nadzieję, że dam radę pisać jak najczęściej, bo nie tylko moje postacie muszą się uczyć i chodzić do szkoły -,-. Opowiadania będę pisać zgodnie z moją weną. Co to znaczy? Ano kiedy przyjdzie tona nowych pomysłów to będę pisać :3. To chyba tyle :/. Powodzenia w męczeniu się nad zrozumieniem moich opo :*.