poniedziałek, 17 lutego 2014

Miko u higienistki!

Jordan szedł dość powoli, może byłam tak ciężka, ze nie mógł szybciej, tego nie wiem, ale nadal zastanawiała mnie tamta dziewczyna.
- Tamta dziewczyna się we mnie zakochała i mnie prześladuje. Tak dla jasności. - Powiedzial nagle.
- Rozumiem, ale nie powinieneś jej chyba tak oschle traktować, skoro jej się podobasz.... - Odparłam.
- Nie, ona dosłownie mnie prześladuje. Od kiedy zaczęła się pierwsza gimnazjum, już za mną biegała. Była skłonna pisać za mnie nawet notatki na lekcjach. Do teraz taka jest i ignoruje totalnie to co do niej się mówi. - Powiedział podirytowany.
- Tak, to rzeczywiście głupio. Może ja z nią porozmawiam? - Zaproponowałam.
- Lepiej nie. Jej koleżaneczki są w stanie wydrapać innym oczy jak tylko się zbliży ktoś kogo nie chcą poznać.
Przeszły mnie ciarki i chłód jak sobie to tylko wyobraziłam.
- Wszystko dobrze? Masz ciarki.
- To przez to... - Przęłknęłam ślinę na samą myśl.
- Rozumiem. Spokojnie to nie ma sensu, ona i tak się nie odczepi. Czemu sie do nas przeniosłaś?
- Długa historia... Jednak pochodzę ze wsi,a  tam ma się małe szkoły no i byłam najlepsza, a mieliśmy niski poziom. Koledzy i koleżanki odwrócili się po pewnym czasie ode mnie, nawet nauczyciele krzywo patrzyli. Sądzili, ze się wywyższam.
- Nie widać, ze ze wsi jesteś. Poza tym nauczyciele? Powinnaś stać się ich pupilkiem. - Odparł.
- Nie, u nas jest to traktowane inaczej... - Trochę posmutniałam.
- Nie przejmuj się, tu jest zupełnie inaczej i jest wysoki poziom. Wybrałaś sobie najlepszą szkołę w mieście. - Pocieszał mnie.
- Wiem, ciężko było się tu dostać bez znajomości, egzamin dzięki, któremu się tu dostałam, był nie na moim poziomie, totalnie wysoki, dobrze, że się przygotowałam na coś takiego.
- Dla mnie był prosty. Mam to po rodzicach, są bardzo inteligentni. Ludzie sie dziwią, ze jeszcze nie trafili do psychiatryka.
- Czemu? - Zdziwiłam się.
- Każdy kto ma wysoki iloraz inteligencji jest wredny, egoistyczny i zapatrzony w naukę. Gubi sie przez wiedzę. - Odparł.
- Czyli to musi być ściśle powiązane z psychologią. Być może nie są w stanie przeżyć w samotności i odrzuceniu. - Zaciekawił mnie ten temat.
- Barwo, naprawdę jesteś dobra. Moi rodzice to naukowcy, pracują osobno, ale nad tym samym projektem obecnie. Niestety nie mogę mówić nad czym, to utajnione. - Odparł tajemniczo.
- Dobrze, moi rodzice nie są zbyt ciekawi, tata to rolnik,a  mama gospodyni domowa. Nic czym można się chwalić. - Uśmiechnęłam się lekko.
- No fakt, tu zazwyczaj takie osoby nie trafiają. Ok. Jesteśmy. - Otworzył drzwi, po czym usadził mnie an łóżko.
- Co jest Jordan? Kolejna owieczka się przykleiła? - Zza kotary wyszła pielęgniarka.
- Źle wyglądała i miała miękkie nogi. Zjadła śniadanie,potem poszła biegać. - Odparł beznamiętnie.
- Jesteś nowa? - Zapytała siadając i dotykając mojego czoła.
-Tak. - Odparła.
- Wszystko z nią okej, ze stresu pewnie to wszystko. - Odparła i podała mi wodę w butelce.
- Dziękuję. - Wzięłam.
- Napij się trochę i potem za każdym razem jak źle się poczujesz. W razie co możesz zawsze do mnie przyjść. - Uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Możemy isć tak? - Zapytał Jordan.
- Tak, a no i jestem Miranda. - Znowu ten przyjazny uśmiech.
- Miko. - Wstałam.
- Dobra, my idziemy, bo niedługo apel wstępny. - Jordan złapał mnie za nadgarstek i wyciągnął od higienistki.
- Czekaj. - Stanęłam i szybko się napiłam.
- Teraz będziemy musieli biec. Kurde mogłem iść szybciej. Dasz radę? - Zapytał.
- Pewnie. - Powiedziałam i szybko pobiegliśmy na salę.
Ledwo co zdążyliśmy, bo już wszyscy siadali na miejsca. Chłopak ruszył na miejsce, ale ja... nie wiedziałam gdzie!
- Eto... -Stanęłam szukając miejsca.
- Ty to jesteś. - Złapał mnie za łokieć i zaciągnął do czwartego rzędu, okazało się, że zajęli nam miejsca, a potem do nas machali. Ja nie zauważyłam, na szczęście on był ze mną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz