niedziela, 23 marca 2014

Droga do szkoły.

Rano obudził mnie głośny budzik. Wstałam, zjadłam i szybko przygotowałam się na biegi. Nagle mój telefon zaczął dzwonić.
- Tak? - Odebrałam.
- No, ja czekam już na dole. - Odezwał się ten znajomy głos.
- Już schodzę. - Oznajmiłam.
Yuki jak zwykle odpicowała się niepotrzebnie.Szybkie rozciąganie, po czym zaczęłyśmy biegać.
- Ej, Miko?! Lubisz sport?!- Krzyczała za mną Yuki, bo biegłam dużo szybciej.
- Tak! - Odkrzyknęłam.
- Bo u nas w szkole, jest takie kółko! -Krzyknęła.
- Jakie?! - Zapytał;am.
- No boks i miecz! - Krzyknęła,a  ja się zatrzymałam.
- Boks? - Zapytałam.
Yuki oparła się po dobiegnięciu do mnie o kolana i dysząc powiedziała:
- No. Jordan chodzi na miecz.-
- Boks? - Zapytałam jak zacięta płyta.
- Chciałabyś chodzić? - Zapytała.
-Tak. - Pomachałam głową.
- To dziś pójdziemy do Lindy. - Powiedziała.
- Dobrze. Musimy się przebrać do szkoły. - Spojrzałam na zegarek.
- Co!!!! Nawet nie odpoczęłyśmy! - Krzyczała.
Wzięłam ja na barana i szybko dobiegłam do domu. Yuki poprosiła mnie o pożyczenie mundurka, bo ona swojego do mnie nie zabrała.
- Masz. - Rzuciłam.
- Dziękować. - Obierając ledwo co się zmieściła w moich wymiarach.
Na brzuchu było dla niej obcisłe, zaś na piersiach bluzka odstawała. Spódniczkę musiała wziętość wyżej, bo miałam od niej szersze biodra.
- Masz lepsze wymiary ode mnie. - Powiedziała.
- Nie gadaj, musimy już wychodzić! - Krzyknęłam.
Nagle zadzwonił jej telefon.
- Taaa? - Zapytała, włączając na głośnik.
- Gdzie jesteś? - Zapytał męski głos.
- U Miko. - Odpowiedziała.
- Jedziemy we trójkę.  - oznajmił.
 - Hej! nie umawiałyśmy się z Tobą! - Krzyknęła wściekła.
- Miko, masz coś przeciwko? - Zapytał.
- Nie. - Powiedziałam.
Ciekawiło mnie skąd wiedział, zę wszystko słyszę.
- Czekam już na przystanku autobusowym. - Powiedział i szybko się rozłączył.
- Ten to ma tupet! - Wrzasnęła dziewczyna.
- Kto to był? - Zapytałam.
- Ren, pewnie Jordan jak zwykle kazał mu mnie pilnować. Tępi idioci! Nie mam 5 lat! - Darła się.
- Spokojnie, nie rozumiem twojego oburzenia, ale nie denerwuj się tak,a  teraz chodź. - Uspokoiłam ja i szybko dotarłyśmy na przystanek.
Gdy szłyśmy na niego Yuki nagle wzięła rozpęd i kopnęła Rena w kręgosłup.
- Ty pajacu! Jak zwykle słuchasz JEGO. Nadal jesteś jak jego pies! Zacznij myśleć sam! Jesteś na posyłki! Wkurzasz mnie! - Darła się jak opętana, kiedy chłopak wstawał z ziemi.Podbiegłam do niej i zaczęłam ja uciszać.
- Yuki, ludzie patrzą. Spokojnie. Nie powinnaś używać takich słów. - Mówiłam cicho.
- Niech patrzą i słuchają jaki z niego przydupas! - Wrzeszczała.
Reakcja Rena mnie zdziwiła... Wyjął z plecaka kawę i dał jej w milczeniu.Dziewczyna popatrzyła na niego wkurzona, ale wzięła kawę i momentalnie afera zniknęła. Wsiedliśmy do autobusu i ruszyliśmy do szkoły, w CISZY. Gdy wysiedliśmy to do naszej aferowiczki podbiegł jakiś chłopak.
- Widzę nowa stylówa. - Zagadał.
Chłopak obok mnie natychmiast podszedł do tego drugiego i spojrzał na niego karcąco. Yuki za to stała przerażona. Podeszłam do nich dynamicznie i spojrzałam na blondasa dokładniej.
- Widzę nowa Pani. - Wziął moja rękę i ucałował.
Ren natychmiast zmienił wyraz twarzy. Był wściekły.
- Kim jesteś? - Zapytałam.
- Kimś kogo pokochasz. - Mrugnął do mnie,a  następnie złapał w tali.
Ren z automatu mu przywalił z pieści w twarz i przygwoździł do jakiegoś słupa
- Nie tykaj. - Syknął.
- A co? Ta też niby twoja? - Zaśmiał się.
- Przepraszam, co to ma znaczyć "twoja"? - Zapytałam.
- Ten kretyn uważa, że każda dziewczyna należy do niego i może się bawić jak mu się podoba.Ja u nie pozwalam i dziewczyny których mu dotykać nie pozwalam nazywa moimi.- Odparł Ren.
- Bo taka prawda, każda jest moja! - Krzyknął. - Ty kochanie też - Powiedział.
Teraz to mnie wkurzył. Podeszłam do Rena i dałam mu znak by odszedł, za to ja przypakowałam temu rozpieszczonemu bachorowi prosto w brzuch, że aż się biedaczek skręcił, po czym ruszyliśmy do szkoły.

czwartek, 20 marca 2014

Czyżby Yume? - Powrót do domu.

Razem z Rokusiem, Jordanem i Shu jechaliśmy dalej. Shu i Jordan wysiedli razem an następnym przystanku,a  my z moim ukochanym na następnym. Spojrzałam jednoznacznie na Roko,a  on już wiedział czego chce. Zaprowadził mnie do parku, na chwilę poszedł,a  potem wrócił z moją ulubioną kawą.
- Dziękuję kochanie. - Ucieszyłam się.
- Nie masz za co. - Odparł i usiadł obok mnie, on pił swoja kawę.
- Ta nowa Miko, jest nawet fajna. - Zaczęłam rozmowę.
- Ja jej nie znam. - Odparł miażdżąc nasz temat.
- Myślisz, że do nas dołączy? - Zapytałam nieco smutnawo.
-Ehhh. Nie przeżywaj, Yuki ja polubiła. Jordan chyba też,a  Ren do niej nic nie ma. Yuki zawsze wybiera spoko osoby, to się nie przejmuj. - Odrzekł.
- Chyba masz rację. - Odparłam nieco żywiej.
Wypiliśmy kawy i Roko jak zwykle odprowadził mnie do domu i pocałował na pożegnanie. Nie mieszkał daleko, jakieś dwie przecznice stąd. Weszłam do domu, gdzie jak zwykle stała moja mama w samej bieliźnie i się malowała.
- Witaj kochanie. - Wypaliła na dzień dobry.
- Dziś znowu noc poza domem? - Zapytałam.
- Wybacz. Taka praca. - Powiedziała jak zwykle.
- Mamo, nie musisz tego robić... - Odparłam.
- To dla nas ważne. Wiesz co by było bez pieniędzy. - Ubierała się w króciutką sukienkę.
- To znajdź inną pracę. - Powiedziałam.
- Zrozumiesz jak będziesz miała własne dzieci. - Zaczęła stylizować fryzurę.
- Nie będę praktykować puszczania się. - Warknęłam.
Matka jak zwykle wzięła głęboki oddech i odwróciła się do mnie.
- Mam taką nadzieję. Taka praca jest ciężka, do tego dochodzi do tego, że ma się większą potrzebę. - Powiedziała z żelazną twarzą.
- Chyba jeszcze nie jestem gotowa. - Powiedziałam po raz setny w moim krótkim życiu.
Zawsze ta rozmowa się kończyła w ten sposób, bo nie chciałam tego słyszeć,a  mama zawsze całowała mnie wtedy w czoło i wychodziła, dziś się nic nie zmieniło. Usiadłam pod drzwiami i zaczęłam płakać. Dobrze wiedziałam, zę robi to dla nas, ale nie chciałam by płaciła za to ciałem. Po płaczu poszłam pod prysznic i woda leciała tak przez dłuższy czas, po czym jak wyszłam to zjadłam kanapkę z ogórkiem i napiłam się herbaty. ?Usiadłam przed telewizorem i zaczęłam oglądać horror. Bałam się po nim tak strasznie, że pozapalałam wszystkie światła w domu i dopiero poszłam spać.

środa, 19 marca 2014

Powrót do domu - Poznajemy Rena?

Pokierowałem się jak zwykle do głównego wyjścia, by zmienić buty. Jak zwykle cała nasza paczka już czekała, poza jedną niesforną dziewczynkę, która postanowiła wyjść na zakupy.
- Ren, a gdzie Yuki i ta nowa? - Zapytała Yume.
- Yuki zatargała ją na zakupy. - Odpowiedziałem zmieniając obuwie.
- Nie wzięły mnie?! - Przywaliła pięścią w szafeczkę.
- Uspokój się Yume, pewnie Miko nawet nie chciała iść. - Odezwał się Jordan.
- Tu nie o to chodzi! - Dziewczyna tupała wściekle nogami.
- Yume. - Powiedział twardo Roko, który jak zwykle stał jak gdyby nigdy nic i czekał byśmy wreszcie poszli.
- Przepraszam Rokuś. - Nie wiedzieć czemu, zawsze zdrabniała jego imię.
- Idziemy. - Zamknąłem szafkę i ruszyliśmy do domów.
 Mieszkaliśmy  śmiesznych odległościach, ale bywa. Poszliśmy na autobus, który miał przyjechać dopiero za dwadzieścia minut i jak zwykle zaczęła się rozmowa.
- Widział ktoś może dziś Lindę? - Zapytał Jordan.
- Ja nie. - Odparłem,a  reszta za mną.
- Muszę do niej pójść. Na którą jutro macie? - Zapytał.
- Ja mam na 9.00. - Powiedziałem obojętnie.
- Roko na 7.00, a ja na 7.30. - Uśmiechnęła się Yume.
- Ehhhh. - Jordan wyglądał na złego.
- My mamy na 8.00.- Powiedział Shu.
- Czyli idziemy osobno? - Zasmuciła się dziewczyna.
- Na to wychodzi. - Odparłem.
- Yume, idziesz z Roko? - Zapytał czarnowłosy.
- Tak. - Dziewczyna złapała swojego chłopaka za rękę.
- Ren, wybacz,a le masz na jutro naszą ciamajdę i Miko. - Odparł.
- Nie ma opcji. - Powiedziałem.
- Raczej wyboru. Wiesz co się dzieje gdy ona chodzi sama. - Powiedział znużony.
- Będzie z tą nową. - Oparłem się o słup.
- Dokładnie, czyli z kimś kogo nie znamy do końca i szybko ulega Yuki. - Westchnął.
- Niech będzie, ale nie tacham nikomu torby. - Spojrzałem od niechcenia na rozkład jazdy autobusu.
-Dziękuję.- Dodał na koniec.
Jordan zawsze dbał o cała naszą paczkę. Sprawował rolę ojca, Yume matki, Roko starszego brata, za to reszta to takie dzieciaki. Zawsze każdy musiał być z kimś i go wspierać. Szczerze jestem w klasie artystycznej ze wzgląd an Yume i na wysoki poziom. Zawsze kierowano mnie w stronę prawa, gdy się zbuntowałem i uznałem, ze idę w stronę artystyczną rodzice nie szanują mnie tak jak kiedyś. Wiem, ze pójdę na fotografię,a  wiedza mi się przyda, a za tym idzie jeszcze nasza modnisia, która zawsze ma dziwne pomysły i się wywyższa. No, ale co poradzić? Takie życie. W końcu przyjechał autobus. Wszyscy szybko weszliśmy,a  każdy gadał miedzy sobą, tylko ja jak zwykle stałem cicho, chyba,z ę ktoś miał do mnie jakieś pytania. Po wyjściu z autobusu, jak zwykle poszliśmy do kawiarni i jak zwykle kupiłem tam kanapkę z kurczakiem, reszta swoje przysmaki, po czym czas gonił na przystanek metra, wiec szybko tam doszliśmy. Ja wysiadałem jako pierwszy, no więc nie musiałem za długo się męczyć  w tłoku. Dotarłem do domu. Mama na obiad ugotowała jak zwykle Ramen. Zjadłem i poszedłem grać w  OSU!, po czym kąpiel i sen.

wtorek, 18 marca 2014

Dom...

Nagle podbiegła do nas jakaś dziewczynka.
- Onee - Chan! Obiecałaś, że do mnie przyjdziesz. - Powiedziała, nieco zła.
- Chi, tak nie ładnie. To jest Chi, moja kuzynka. - Przedstawiła ją.
- Miło mi, jestem Miko. - Odparłam.
- Miko - Chan? - Zapytała przechylając lekko główkę.
- Jutro obiecuję, ze przyjdę z Yume i pójdziemy na plac, dobrze? - Zapytała.
- Trzymam Cię za słowo. - Krzyknęła odbiegając.
- Przecież jutro szkoła. - Powiedziałam nieco zdziwiona.
- Tak, ale lekcje będą tylko do 16. - Odparła.
- Skąd wiesz?- Zapytałam zdziwiona.
- Co roku maja tak 3 gimnazjum. Siedzimy w szkole najkrócej. Pierwsza ma do godziny 20, druga za to do 18. - Powiedziała wyrzucając papierek po jedzeniu.
- Długo... - Szepnęłam.
- Nie przesadzaj. - Zachichotała.
- U  mnie lekcje były od 8 do 15. - Odparłam.
- Wybrałaś sobie szkołę, po której możesz iść nawet do najlepszej szkoły na świecie. Nie spodziewałaś się chyba czegoś takiego. - Odparła, patrząc się na mnie.
- Sama nie wiem. - Zadumałam się.
 - Dobra, nie ważne. Wracajmy do domu. - Powiedziała i obydwie ruszyłyśmy w kierunku metra.
Yuki wysiadała dwa przystanki dalej, ale to nie miało dla mnie większego znaczenia, bo przyzwyczaiłam się do samotności. Wróciłam do domu, poszłam do pokoju i włączyłam telewizor, następnie rozebrałam się do bielizny i paradowałam tak do póki nie zrobiłam sobie herbaty. Usiadłam an łóżko i na szafce nocnej postawiłam szklankę zielonego napoju, po czym na kolanach ustawiłam biały laptop. Szybko zalogowałam ię na portal społecznościowy Mixi.Miałam tam pełno znajomych,a  nawet kilku bliższych, jednak dziś nie rozmawiałam z nikim. Szybko przejechałam aktualności i wyłączyłam laptopa. Następnie poszłam pod prysznic. Włączyłam mój ulubiony serial z gwiazdami jpop'u i oglądałam z jakąś godzinkę, po czym poszłam spać.

poniedziałek, 17 marca 2014

Grrrr

Przepraszam za takie długie przerwy w pisaniu, jednak szkoła i te sprawy... Dużo nauki i to mi jakoś nie pozwala na mą twórczość, jednak będę się starać pisać, jak najczęściej :3

Zakupy :3

Jak zwykle  wkopałam się w coś  z uprzejmości. Chodzenie po sklepach jednak sprawiło mi ogromną przyjemność... Yuki była świetna jeśli chodzi o modę. Znajdowała śliczne buty i ubrania. Znalazła mi kilka par butów i powiedziała, że będziemy ćwiczyć codziennie rano razem, co nie przeczę bardzo mi się spodobało.







Buty na każdą okazję i świetnie do mnie pasowały, dalej napiłyśmy się trochę kawy.


Później ruszyłyśmy na podbój sklepów z ciuchami.

I wiele wiele innych. Mam nadzieję, że rodzice pójdą na coś takiego, albo lepiej jak nic im nie powiem. Później poszłyśmy na naleśniki, których jak dotąd nie miałam okazji skosztować.



- Hej, Yuki... - Zaczęłam nieśmiało kiedy usiadłyśmy an jakimś murku.
- Słucham. - Uśmiechnęła się, zajadając naleśnika z malinami.
- Czemu nie masz praktycznie przyjaciółek? - Zapytałam.
- Cóż, to przez to, że rzadko, z którą gadałam, w końcu wszystkie mnie zostawiły,a  ja siedziałam z chłopakami, zawsze gdy próbowałam kogoś znaleźć to okazywało się, że tylko przez pieniądze ktoś mnie lubił. W klasie mam raczej samotniczki, ale da się z nimi pogadać.
- Trochę to dziwne... - Odparłam.
- A ty? - Zapytała.
- Co? - Zdziwiłam się.
- Pewnie masz dużo przyjaciółek, to czemu się przeniosłaś? - Zapytała.
- Właśnie przez ich brak.. Ehhh. Przez świetne stopnie nie miałam przyjaciół, czy nawet poparcia u nauczycieli, zakazywano mi chodzić na kółka itp. W końcu się przeniosłam. - Powiedziałam.
- Przykro mi... Jednak chyba właśnie spotkałaś odpowiednie osoby. - Położyła mi rękę na ramieniu.
- Tak, to chyba tego miejsca szukałam. - Uśmiechnęłam się radośnie.