Buty na każdą okazję i świetnie do mnie pasowały, dalej napiłyśmy się trochę kawy.
Później ruszyłyśmy na podbój sklepów z ciuchami.
I wiele wiele innych. Mam nadzieję, że rodzice pójdą na coś takiego, albo lepiej jak nic im nie powiem. Później poszłyśmy na naleśniki, których jak dotąd nie miałam okazji skosztować.
- Hej, Yuki... - Zaczęłam nieśmiało kiedy usiadłyśmy an jakimś murku.
- Słucham. - Uśmiechnęła się, zajadając naleśnika z malinami.
- Czemu nie masz praktycznie przyjaciółek? - Zapytałam.
- Cóż, to przez to, że rzadko, z którą gadałam, w końcu wszystkie mnie zostawiły,a ja siedziałam z chłopakami, zawsze gdy próbowałam kogoś znaleźć to okazywało się, że tylko przez pieniądze ktoś mnie lubił. W klasie mam raczej samotniczki, ale da się z nimi pogadać.
- Trochę to dziwne... - Odparłam.
- A ty? - Zapytała.
- Co? - Zdziwiłam się.
- Pewnie masz dużo przyjaciółek, to czemu się przeniosłaś? - Zapytała.
- Właśnie przez ich brak.. Ehhh. Przez świetne stopnie nie miałam przyjaciół, czy nawet poparcia u nauczycieli, zakazywano mi chodzić na kółka itp. W końcu się przeniosłam. - Powiedziałam.
- Przykro mi... Jednak chyba właśnie spotkałaś odpowiednie osoby. - Położyła mi rękę na ramieniu.
- Tak, to chyba tego miejsca szukałam. - Uśmiechnęłam się radośnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz