sobota, 26 kwietnia 2014

Ta szkoła jest dziwna!

Nie szukałyśmy zbyt długo, Linda była na sali gimnastycznej i rozmawiała z Jordanem.
- Lindaaaa! - Krzyknęła Yuki machając ręką.
- Ooo Yuki. Co t tutaj robisz? - Zapytała miło
- To jest moja nowa przyjaciółka, chodzi ze mną do klasy i chciała poprosić o naukę boksu. - Powiedziała bez namysłu dziewczyna.
- Ty i boks? - Linda spojrzała na mnie zdziwiona.
Jordan też patrzył na mnie zdziwiony, w końcu zawsze byłam taka niby słaba i tak dalej.
- Tak. Mogłabym? - Zapytałam.
- Oczywiście, ale najpierw pokaż co potrafisz. - Oznajmiła.
Zrobiła mi szybką rozgrzewkę i zaczęłam nawalać z całej siły we worek. Nie było to trudne, Linda jednak nie używała dużo siły by trzymać worek, mimo, że czasem uciekł jej z rąk, albo się posuwała. Wszyscy byli pod wrażeniem moich umiejętności. Wynikały one z mojego domu rodzinnego, gdzie tata wyznawał zasadę, ze trzeba się samemu chronić.
- Pięknie. Masz niezłą formę i dobrze walisz, będą z Ciebie ludzie. - Na jej twarzy malował się podziw, zaś na mojej zmęczenie.
- Dzię.. Dziękuję. - Wysapałam upadając na kolana.
-Wszystko dobrze? - Zapytał Jordan, który zaraz przy mnie klęknął..
- Tak... - Oznajmiłam, ale tak naprawdę byłam zziajana,a  zaraz miałam lekcję wf'u, do tego dochodził stres związany z nauczycielem, nie wspominając już o zadaniu, które powierzyła mi Marie.
- Miko, chodź do szatni. - Yuki złapała mnie za rękę i spróbowała pomóc wstać.
Wstałam z lekkim zachwianiem, chłopak ruszył za nami.
- Co teraz macie?  -Zapytał.
- Wf. - Odparła Yuki, która pomagała mi iść.
- Co kurde?! Oszalałaś?! Przyszłyście tu przed wf?! Przecież ona nie jest zdolna do ćwiczeń, jeszcze dziś będzie sprawdzać waszą wytrwałość! - Jordan darł się niemiłosiernie.
- Będzie dobrze. - Wysapałam.
- Nic nie będzie dobrze. Zaraz wracam,a  wy tu stać. - Rozkazał.
- Wszystko dobrze? - Yuki spojrzała na mnie zmartwiona.
- Tylko chwilę odpocznę, przecież wiesz, że dam radę. - Uśmiechnęłam się.
Mój luby przyszedł z  trzema butelkami zimnej wody.
- Pić,a  ty Miko, jak masz zamiar funkcjonować przez resztę dnia? - Zapytał pogardliwie.
- Skoro tak, to zakład, że dam radę. - Wyciągnęłam dłoń.
Spojrzał na mnie jednym okiem po ukosie i podał rękę. Też miał wf, wiec mógł mnie obserwować. Przebrałyśmy się w szatni i poszłyśmy na boisko, gdzie czekała na nas trenerka.
Wydawała się miłą osobą, do póki jej nie poznałam...
- Witam drogie Panie. - Uśmiechnęła się.
- Dzień dobry! - Krzyknęłyśmy chórem.
-Dobrze, ustawcie się, sprawdzę obecność. - Długo jej to nie zajęło, po czym wyszłyśmy na boisko, kazała nam zrobić dwa okrążenia, ale truchtem, bez szybkiego biegania.
Po zrobionych kółkach, wszystkie dziewczyny patrzyły lekko znudzone na ten wf..
- Dobrze, nie przedstawiłam się. Jestem Sora, nie jestem dużo starsza, a wiec mówcie mi po imieniu. Następne, na tych zajęciach będziecie ostro ćwiczyć, to było tylko sprawdzenie jak sobie radzić w biegach. Dziś zaczniemy od fitness. Nie chcę was martwić, zaczniemy od podstaw, ale będziecie na najwyższym poziomie, ponieważ wychowawca prosił o to byście były w idealnej formie kiedy tylko nadejdzie jakiś konkurs. Żeby was jakoś zachęcić postanowiłam was wyciągnąć na powietrze. Raczej nie wydajecie się wstydliwe, wiec chłopacy wam nie będą przeszkadzać. - Powiedziała patrząc na nas uśmiechnięta.
- Mam pytanie. - Zgłosiła się Marie.
- Tak? - Zapytała.
- Czy każdy wf będzie inny? - Zapytała.
- Tak, czasem jednak poświecę na niektóre sprawy więcej czasu. Dziś uczycie się podstaw, na następnym wf nauczę was układu i będziecie musiały go zdawać. - Oznajmiła.
- To nie fair, czemu mamy mieć taki wysoki poziom? - Zapytała Yuki.
- Wasza sprawność fizyczna jest dopracowana w dużym stopniu, to co robię z innymi nawet by was nie zmęczyło. - Odparła,a  wtedy Wszystkie pomachałyśmy na znak zgody głowami.
- Soro, a czy można przynosić picie na wf? - Zapytała Lizzy.
- Nie, będę wam robić chwilowe przerwy, kiedy idziecie się napić. - Oznajmiła.
- Ile będą trwać? - Zapytałam.
- Dwie minuty. Teraz zaczynajmy ćwiczyć. Stańcie w rozsypce.- Odparła i stanęła przed nami, po czym włączyła muzykę.
- Najpierw podstawowe kroki! - Zaczęła i tak już cała lekcje ćwiczyłyśmy, nie raz którąś łapał skurcz, kolejną bolały ręce, inną nogi, ale trenerka nie odpuszczała, kazała się ruszać i nie obijać. 
Ledwo co dałam rade z tym tempem, teraz zostało mi tylko zapamiętać kroki. Po wf szybko się przebrałam i razem z Yuki poszłyśmy do klasy, gdzie miałyśmy mieć geografię. Podobno facet od tego był ostry, ale nigdy nie wpisał żadnej uwagi.Gdy zadzwonił dzwonek, wszyscy usiedli na miejsca, ale nauczyciela jeszcze nie było, chyba dopiero po 10 minutach się zjawił. Był wysoki i przystojny.
- Przepraszam, za spóźnienie. Nie posiadam zegarka. - Powiedział siadając wyluzowany do biurka.
Wszyscy siedzieli cicho....
- Dobra, wypada jakoś zacząć. Jestem Mike, wiec jeśli kogoś o mnie pytacie to mówcie senpai,a  ze mną jak z kumplem macie gadać. Macie ze mną geografię, co oznacza,z ę używamy atlasów i innych pierdołów. Obecności nie będę sprawdzał, zrobi to dyżurny,a  jeśli się pomyli... - zaczął się zastanawiać.
- Nie mamy dyżurnych. - Powiedziała Marie.
- No taaa, zapomniałem, wy te wykwalifikowane gówniarze. - Zerknął an nią pogardliwie.
- Niech pan lepiej uważa na słowa. - Warknęła w odzewie.
- Przyganiał kocioł garnkowi. - Odparł.
- Będziemy dziś coś robić? - Zapytałam by przerwać tę dyskusję.
- Ta, piszecie kartkówkę. - Uśmiechnął się wrednie.
- Co? Przecież tak nie można! - Wstałam w gniewie.
- Nie? Tak mi przykro. Jeszcze jedno słowo i dostaniecie takie pytania, zę wam gały z orbit wyjdą. - Podszedł do tablicy.
Wszyscy wieli kartki, a on napisał na tablicy: " Co pamiętasz z 1 i  2 gim? Opisz co to jest podszyt.". Usiadł i położył nogi na stół,a  wszyscy po napisaniu oddawali mu kartkówkę na biurko. Gdy wszyscy skończyli to facet wstał, wziął kartki, wystawił za okno i spalił ogniem z zapalniczki, wygwizdując przy tym jakąś melodie. Zamurowało mnie, inni zaś patrzyli znudzeni.
- Koniec tych pierdół, to czego was uczyli to nic, wy macie mieć szerszą wiedzę. Dostajecie dziś kserówki i tam macie zadania. Tak przy okazji spasujcie z tonu kiedy ze mną rozmawiacie, uwagi czy kłótnie skończą się dla was ostrym oszołomieniem. Jednak brawo za odwagę i przeciwstawienie się bez skrupułów, obydwie panie dostają po 4+. - Powiedział, po czym wyszedł z sali. 
Gdyby nie to, zę wiem jak tu jest dziwnie to bym pewnie się bała, ale to jest mega dziwna szkoła. Wyjęłam brudnopis i zajęłam się rysowaniem. Nagle wszedł senpai od geografii i położył kartki an biurko.
- To wasze kserówki, na dziś koniec lekcji. - Powiedział od niechcenia i wyszedł.
Każdy wziął, niektórzy to robili, niektórzy nie, ja rysowałam. W końcu gdy zadzwonił dzwonek na przerwę to skończyłam. Podałam Marie rysunek.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz