- No to jeszcze jedna lekcja! - Była taka szczęśliwa, a ja już nie miałam siły.
Wybiegłam z klasy, jeszcze kogoś potrąciłam w drodze do toalety, tylko szybko przeprosiłam. Weszłam do pierwszej lepszej kabiny,a gdy zgrzyt zamka oznajmił zamknięcie drzwi łzy spłynęły mi po policzkach. Pierwsze dni,a ja już nie wyrabiam. Nie wiem jak Ci ludzie dają sobie radę z taka presją.
- Miko? Jesteś tu? - Usłyszałam Yuki.
Udawałam, że mnie tu nie ma, ale tupanie małych nóżek nie zmierzało ku drzwiom.
- Miko! Nie siedź cicho, wiem, że się tu kierowałaś, a nie znasz dobrze szkoły! - Krzyczała oburzona.
W końcu jednak wyszła, poczekałam jeszcze chwilę, po czym wyszłam opłukać twarz. Za chwile miał być dzwonek, na lekcję. Wyszłam z łazienki i poszłam w stronę klasy, jednak po drodze zakręciło mi się w głowie. Oparłam się o parapet, ale zrozumiałam, że za dwie minuty dzwonek, a ja czuję się słabo. Nie mogłam pozwolić na to by coś mi się stało, ale nie mogłam się spóźnić. Wzięłam dwa głębokie oddechy i pobiegłam ile sił w nogach na lekcję. Zdążyłam, chociaż z ledwością. Nauczyciel już był w klasie. Yuki spojrzała na mnie trochę zmartwiona, ale to zignorowałam.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
Wszyscy usiedli i czas było zacząć lekcję.
- Jesteście tu po to y rysować i uczyć się różnych rzeczy. Wiem, że wszystkie techniki już. znacie, macie takie, które stosujecie. Dzisiaj zrobicie na lekcji 4 rysunki, mają być o różnej tematyce. - Myślałam, że oczy z orbit mi wyjdą.
Wszyscy nagle wyciągnęli przyrządy, najgorsze było to, że ja nic nie miałam. Wstydziłam się za siebie, a do tego łzy znowu zaczęły wracać. Nagle Yuki dotknęła mnie palcem. Spojrzałam na nią,a ona podała mi ołówek i kartkę. Oczy mi się aż zaświeciły, a ona uśmiechnęła się do mnie. Chwyciłam kartkę, jednak totalnie nie wiedziałam co zrobić. Wpadłam jednak an plan, zaczęłam coś tam robić, a pięć minut przed dzwonkiem spojrzałam na moje prace z zachwytem.
- Jutro sie wszystkiego dowiesz. - Powiedziała zimno i odeszła.
Oczy znowu zaszły wodą, ale tym razem szybko się uspokoiłam. Oddałam rzeczy Yuki.
- Wszystko w porządku? - Zapytała.
- Czemu by miało być źle? - Zapytałam.
- Jesteś blada jak ściana, nauczyciel zmierzył Cię podejrzliwie. Poza tym ta twoja ucieczka. - Westchnęła.
- Wszystko w porządku. - Odparłam i podszedł do nas Ren.
- Szybko, reszta czeka.- Powiedział.
- Ja wrócę dziś sama. - Uśmiechnęłam się.
Ren dziwnie się nachylił i spojrzał mi w oczy. Potem wyprostował się i spojrzał an moja nową przyjaciółkę, mrugnął nieznacznie.
- Wracasz z nami. - Powiedział twardo.
- Naprawdę nie... - Nagle weszła moja ulubienica.
- Na co czekacie?! Wszyscy czekamy! - Krzyknęła.
- Miko się sprzecza. - Powiedziała Yuki.
- Hmmm, jak chce iść sama to niech idzie. - Wzruszyła ramionami.
Yuki za to nagle do niej podeszła i wypchnęła barkiem.
- Miko rusz się, idziemy. - Powiedziała wściekła.
- Naprawdę nie trzeba. - Zaczęłam szybko machać rękami.
- Rusz dupę. - Warknęła Yume.
Zmieszana, postanowiłam być stanowcza.
- Nie zamierzam być problemem. -Powiedziałam nie za głośno i wybiegłam z klasy.
- Miko! - Usłyszałam przerażony krzyk Yuki.
Szybko ubrałam buty i wybiegłam dziko ze szkoły, niestety akurat padało, a ja bez parasola wleciałam w deszcz. Nagle poczułam się słaba,a potem nicość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz