poniedziałek, 12 maja 2014

Tak mi przykro...

Poczułam się okropnie gdy Miko uciekła, do tego Yuki się obraziła. Czułam się podle.
- Idziemy. - Warknęłam do Rena.
- Powinnaś chyba porozmawiać z Yuki i przeprosić Miko. - Powiedział.
- Nie mów mi co mam robić. - Odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę wyjścia.
- Jesteś nie do wytrzymania. - Odparł.
Wzięłam moją parasolkę i wyszłam z Renem przed szkołę gdzie stali Jordan i Shu.
- Gdzie reszta? - Zapytał Jordan.
- Nie interesuje mnie to. - Odparłam i jak zjawa ich wyminęłam.
-Zaczekaj. - Powiedział Rokuś i za mną pobiegł.
Szłam nic nie mówiąc i osłaniając parasolem przez dłuższy czas, aż doszliśmy na przystanek autobusowy.
- Powiedz mi co się dzieje. - Usiedliśmy na ławce.
- Bo.. - Otworzyłam lekko usta.
- Dobrze, podejdziemy na jakąś ciepłą herbatę i wtedy mi powiesz. - Przytulił mnie.
Czułam się podle i okropnie przez tą cała sytuację, ale jednocześnie bałam się o tych wszystkich głupców. Mój ukochany postawił mi herbatę i spojrzał an mnie zdenerwowany.
- Chodzi o to, że martwię się bardzo o Yuki. Mimo, że zyskała nową koleżankę i jest szczęśliwa, to boję się, że ta dziewczyna może być tak naprawdę nieodpowiednia do naszej grupy. Dlatego ja trochę nastraszyłam, ale dziś Yuki powiedziała... Coś okropnego, nie chcę tego powtarzać. - Łzy pociekły mi po policzkach.
- Sądzę, że nie możesz oceniać Miko. Rozumiem tez, że się martwisz, ale nie możesz robić takich rzeczy, poza tym skrzywdziłaś nie tylko Miko. Następnym razem zastanów się co robisz. - Powiedział po czym otarł mi łzy z policzków.
Wiedziałam, że zrobiłam źle i on miał rację, ale nie wiedziałam jak to odkręcić.
- Pójdź dziś do niej i osobiście przeproś ze skruchą. - Powiedział pijąc ciecz ze szklanki.
- Dziękuję. - Wyszeptałam z uśmiechem.
Wypiliśmy herbaty i chłopak odprowadził mnie do domu, po czym sam wrócił do domu. Około godziny 19 poszłam do mojej przyjaciółki. Otworzyła mi jej mama.
- Dobry wieczór, jest Yuki? - Zapytałam.
-Dobry wieczór, właśnie wstała. Wejdź. - Zaprosiła mnie do środka.
 Zdjęłam buty i poszłam do niej do pokoju. Zapukałam, a gdy tylko otworzyła drzwi natychmiast się ukłoniłam i powiedziałam:
-Przepraszam za moje zachowanie. Naprawdę nie chciałam źle, wybacz mi.
- Yume? - Powiedziała zdziwiona.
- Naprawdę przepraszam, strasznie się martwiłam o Ciebie. - Dodałam.
Poczułam uderzenie w głowę,a  gdy się wyprostowałam przytuliła się do mnie.
- Wybaczam głupia!
Odwzajemniłam uścisk i obie się rozpłakałyśmy. Gdy się uspokoiłyśmy usiadłyśmy by porozmawiać.
- Czemu wyglądasz tak niewyraźnie? - Zapytałam.
-Siedziałam na deszczu póki Shu po mnie nie przyszedł. - Odparła.
- Zgłupiałaś?! Przecież się pochorować od tego idzie! - Ochrzaniłam ją.
- Wiem, dlatego tak wyglądam. Na szczęście czuję się w miarę dobrze.
- Jutro też jest szkoła, a ty nie możesz iść w takim stanie. - Przyjrzałam się jej.
- Będzie dobrze, zaraz wezmę leki,a  jutro ciepło się ubiorę.- Odparłam.
- Dobrze, teraz wybacz, muszę wracać do domu.- Odparłam.
- Bye bye. - Przytuliła mnie i wróciła do łóżka
- Bye bye.
Wyszłam od Yuki i wróciłam do siebie, szybko poszłam spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz