- To twoja wina! Wszystko przez Ciebie! Nie wybaczę Ci tego! - Rzuciłam w nią torbą i uciekłam z płaczem.
Za zakrętem zauważyłam, że pada. Przypomniałam sobie, że nie mam parasola, ale nie przejęłam się tym. Zmieniłam obuwie i pobiegłam w moje ulubione miejsce. Na dachu było wietrzenie, ale usiadłam tam i płakałam w deszczu jak głupia.Po jakimś czasie nagle ktoś zasłonił mnie parasolem, był to Shu. Wyglądał na trochę złego. Podał mi swoja kurtkę i pomógł wstać. Odprowadził do domu, gdzie czekali zmartwieni rodzice.
-Yuki! - Mama mnie objęła.
-Przepraszam... - Wyszeptałam.
- Dziękujemy Shu. - Tata podszedł.
Shu tylko kiwnął głową. Mama szybko przygotowała mi kąpiel i piżamę. Umyłam się, po czym położyłam w łóżku. Mama jeszcze tylko przyniosła mi herbatę i jakieś syropy. Usiadła obok i sprawdziła czoło.
- Co się stało? - Zapytała.
- Nie wiem... Miko coś jest, ale nie chce mi powiedzieć co, a Yume jest bardzo niegrzeczna jeśli odzywa się do Miko. - Powiedziałam.
- Rozumiem, ale przez to nie możesz robić takich rzeczy. Miko pewnie jest zestresowana,a co do Yume to się po prostu martwi o Ciebie. Wiesz przecież, że ona dla Ciebie nie chce źle.- Odparła.
- Dziękuję mamo, chyba masz rację.- Wypiłam leki i wzięłam się za gorący napój.
Mama wyszła,a ja po chwili zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz