sobota, 31 maja 2014

Brutalne życie.

Gdy weszliśmy do środka dwóch chłopaków grało w coś na... PLAŹMIE. Ciekawe skąd wzięli pieniądze.
- Tam gra Mes.
- Z nim gra jego najlepszy przyjaciel Ardi.
- Jak skończą grać to wrócą do żywych. - Zażartował Ras.
- Czemu? - Spojrzałam na niego.
- Jak zaczynają grę to tak jakby znajdowali się w niej. Dlatego mają plzamę. Zbierali na nią już od małego, więc jak połączyli pieniądze to kupili ją. Konsole to tam od rodziców, ale tak to sami uzbierali tą kwotę. - Wytłumaczył.
- Niesamowite! Muszą naprawdę to kochać. - Przyjrzałam się im.
- Nie tyle co kochać, mają już objawy obsesji. - Westchnęła jakaś dziewczyna.

- Bu, nie musisz od razu tak tego widzieć.- Powiedział Ras.
- Tak, ty zawsze patrzyłeś na nich jak na dzieciaki.- Odparła.
- Przesadzasz. - Machnął ręką.
- Miło Cię poznać. Jestem Miko. - Przedstawiłam się.
- Buona. Mi również. - Powiedziała cicho.
- Czemu Ras powiedział na Ciebie Bu? - Zapytałam.
- Mówimy sobie skrótowcami. Ras, czyli Rasel. Tak jest prościej.
- To są tylko ksywki? - Zapytałam.
- Nie, to nasze prawdziwe imiona, tylko czasem je trochę modyfikujemy. - Powiedziała równie cicho jak wcześniej.
- Rozumiem, a czemu mówisz tak cicho? 
- Nie wiem, mam tak od zawsze. - Odpaliła papierosa.
- No Miko, czas poznać resztę bandy, jest nas bardzo dużo, zajmujemy ponad 20 pokojów. - Powiedziała Wylona.
- Tak dużo? - Zdziwiłam się.
- Niestety, wszyscy jesteśmy wyrzutkami, więc jest nas sporo. - Powiedział Ras.
Nagle ktoś wszedł i był ciężko ranny!

- Diavolo! Znowuż się gdzieś szlajałeś!? To znowu oni?! - Krzyczała jakaś dziewczyna.
- Nie tym razem jakieś inne poczwary. - Odezwała się dziewczyna, która weszła prosto przed Diavolo.
- As! Ciebie też pobili? - Zdziwił się Ras.
- Nie ważne, Cloe zajmij się moim bratem. - Powiedziała biało włosa.
- Co się dzieje? - Zdziwiłam się.
- Spokojnie, usiądź, zaraz Ci wszystko wytłumaczę. - Powiedziała Wylona.
Kiedy usiadłyśmy inni już biegali.
- Diavo jest bardzo słaby, wiec często atakują go gangi, które tu mieszkają. Cloe to nasza jakby pielęgniarka. Zna się na tym, wiec jej ufamy. Za to As to siostra Diavolo, też jest dość słaba, choć na taką nie wygląda. Razem spłacają długi ojca.
- Czy można im jakoś pomóc? - Zapytałam.
- Nie zlikwidujesz wszystkich gangów w okolicy. Prawdopodobnie ponad 50% zna to rodzeństwo, bo są zadłużeni przede wszystkim właśnie w takich korporacjach. - Odparła.
- Czemu większość ludzi z tego hotelu to wyrzutki? - Zapytałam.
- Każdy z nich pochodzi z patologicznej rodziny, niektórzy mają za sobą tragiczne przeżycia. Między innymi jedna dziewczyna, która jest przyzwyczajona tylko do mnie. Jej ojciec ja molestował,a  matka była w depresji. Nie umiała jej pomóc, siedziała tylko cicho w koncie. - Powiedziała ze smutkiem.
- Czemu jej tata to robił? Czemu nie pomagał jej mamie? - Do oczu napłynęły mi łzy, nigdy nie byłam w stanie czegoś takiego zrozumieć.
- Nie dawał sobie rady z jej matką, ona nie pozwalała mu się nawet dotknąć, wyładowywał się wtedy na córce. - Złapała mnie za rękę, bo po policzkach spływały mi łzy.
- Przepraszam, jestem nadwrażliwa. - Otarłam szybko łzy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz