środa, 28 maja 2014

Opiekuńczy Jordan.

- Ren gdzie jest Yuki i Miko? – Zapytałem.
- Nie wiem, każda uciekła gdzieś w inną stronę znając życie. – Odparł.
- Wiem gdzie będzie Yuki. – Powiedział Shu.
- Dobra to ty Ren idź zis do domu, masz wolne. Shu zajmij się Yuki. Ja poszukam Miko. – Odparłem.
Ruszyłem w stronę wejścia głównego szkoły. Oczywiście rozpętała się ulewa, posiadanie kurtki przeciwdeszczowej w takim momencie to zbawienie. Gdy doszedłem do głównego wejścia, moją uwagę przykuła osoba leżąca w ulewę, na piasku. Niestety, to była Miko. Próby ocucenia jej nic nie dały, tak więc zdjąłem moją kurtkę i założyłem na nią, po czym wziąłem dziewczynę na plecy. Nie wiedziałem gdzie mieszka, a  że w domu była moja mama to uznałem, że mi pomoże. Zaniosłem ją do siebie. Gdy mama otworzyła drzwi natychmiast zapytała co się stało.
- Nie mam pojęcia, straciła przytomność na ulewie. – Powiedziałem odkładając ją na krzesło.
- Przygotuj ręcznik i kąpiel. – Powiedziała, a  sama poszła po coś do siebie, do pokoju.
Zająłem się tym, napuściłem wody i znalazłem w szafce ręcznik. Mama zabrała ją do łazienki, zanurzyła w wodzie, po czym ubrała w dużą koszulkę i spodenki. Moja mama mimo, iż ma 28 lat jest niską i szczupłą kobietą, tak więc Miko weszła w jej ubrania bez problemu. Przeniosłem ją do siebie i położyłem do łóżka. Mama wzięła ciepłą wodę z ręcznikiem w misce i zaniosła do pokoju. Użyła tego jako okład. Przygotowała jakieś leki i wyszła po herbatę.  Ja natomiast poszedłem  posiedzieć z dziewczyną. Była strasznie blada i wyglądała na wycieńczoną. Moja szkoła daje jej za dużo atrakcji. Nagle mama wróciła i zaczęła się krzątać w kuchni. Miko otworzyła powoli oczy.
- Witaj. – Uśmiechnąłem się.
- Co się dzieje? – Zapytałam.
- Znalazłem Cię przed szkołą jak leżałaś nieprzytomna w deszczu. – Odparłem spokojnie.
- Gdzie jestem? – Rozglądała się.
- U mnie. – Westchnąłem.
- Przebrałeś mnie! – Zaczerwieniła się.
- Nie, to moja mama. Akurat jest dzisiaj w domu. Wyjeżdża wieczorem. – Uspokoiłem ją.
- Oh! Wstałaś. – Moja mama weszła z tacą, na której była herbata z lekami i jakaś zupa.
- Eto… Dziękuję bardzo za opiekę, ale nie trzeba. – Pochyliła głowę.
- Nie przejmuj się, czasem to kobieta potrzebuje opieki, a  nie mężczyzna. – Powiedziała mama.
Miko uśmiechnęła się, po czym wzięła leki i zjadła zupę.
- Co się stało? – Zapytałem w końcu.
- Bo… Yume kazała mi się trzymać od was z daleka i mówiła, że mi nie ufa… Mimo, że Yuki jest taka miła i dobra, to nie mogłam tak po prostu odebrać ją Yume… Dużo też tego w szkole… - Powiedziała przygaszona.
- Wiem, że jest trudno. Nie możesz jednak się poddawać. Każdy z nas przez to przechodził. Dzieciaki z innych klas nas wyśmiewały i tak dalej. Przechodziliśmy przez gorsze piekło niż ty teraz. To jest jak sprawdzian psychiczny i fizyczny. Ty ewidentnie jesteś słaba, ale masz coś w sobie co pozwala Ci być tutaj. – Odparłem.
- Dziękuję Jordan. – Przytuliła mnie.
-Twoje ubrania już wyschły, może Cię odprowadzę? – Zaproponowałem.
- Dobrze. – Poszła się przebrać.
Odprowadziłem ją pod same drzwi, kiedy chciała mnie zaprosić ja już się odwróciłem. W drodze powrotnej myślałem sporo nad nią. Ciągle wpada w kłopoty, ma pewne problemy, ale i tak zgrywa silną. Z czasem się zmieni i nie wiem czy na dobre… Kiedy wróciłem do domu mama jeszcze była.
- To twoja dziewczyna? – Zapytała zmywając naczynia.
- Nie… - Powiedziałem.
- Podoba Ci się, prawda? – Zachichotała.
- Tak ,ale nie wiem co to za uczucie. Strasznie się o nią martwię, ale nie mogę ciągle każdym się zajmować. Teraz są problemy w paczce przez właśnie Miko. Nie wiem jak Yume to rozegra. – Mówiłem jak natchniony.
- Słuchaj, Yume to mądra dziewczyna, a Yuki jej potrzebuje. Ty też jesteś potrzebny, ale daj wszystkim się wykazać. – Pocałowała mnie w czoło.
- Dziękuję mamo. – Przytuliłem ją.

- Dobrze ja wracam, bo tata będzie się niepokoić. Zdaj dobrze egzaminy. – Powiedziała, po czym wyszła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz