sobota, 31 maja 2014

Brutalne życie.

Gdy weszliśmy do środka dwóch chłopaków grało w coś na... PLAŹMIE. Ciekawe skąd wzięli pieniądze.
- Tam gra Mes.
- Z nim gra jego najlepszy przyjaciel Ardi.
- Jak skończą grać to wrócą do żywych. - Zażartował Ras.
- Czemu? - Spojrzałam na niego.
- Jak zaczynają grę to tak jakby znajdowali się w niej. Dlatego mają plzamę. Zbierali na nią już od małego, więc jak połączyli pieniądze to kupili ją. Konsole to tam od rodziców, ale tak to sami uzbierali tą kwotę. - Wytłumaczył.
- Niesamowite! Muszą naprawdę to kochać. - Przyjrzałam się im.
- Nie tyle co kochać, mają już objawy obsesji. - Westchnęła jakaś dziewczyna.

- Bu, nie musisz od razu tak tego widzieć.- Powiedział Ras.
- Tak, ty zawsze patrzyłeś na nich jak na dzieciaki.- Odparła.
- Przesadzasz. - Machnął ręką.
- Miło Cię poznać. Jestem Miko. - Przedstawiłam się.
- Buona. Mi również. - Powiedziała cicho.
- Czemu Ras powiedział na Ciebie Bu? - Zapytałam.
- Mówimy sobie skrótowcami. Ras, czyli Rasel. Tak jest prościej.
- To są tylko ksywki? - Zapytałam.
- Nie, to nasze prawdziwe imiona, tylko czasem je trochę modyfikujemy. - Powiedziała równie cicho jak wcześniej.
- Rozumiem, a czemu mówisz tak cicho? 
- Nie wiem, mam tak od zawsze. - Odpaliła papierosa.
- No Miko, czas poznać resztę bandy, jest nas bardzo dużo, zajmujemy ponad 20 pokojów. - Powiedziała Wylona.
- Tak dużo? - Zdziwiłam się.
- Niestety, wszyscy jesteśmy wyrzutkami, więc jest nas sporo. - Powiedział Ras.
Nagle ktoś wszedł i był ciężko ranny!

- Diavolo! Znowuż się gdzieś szlajałeś!? To znowu oni?! - Krzyczała jakaś dziewczyna.
- Nie tym razem jakieś inne poczwary. - Odezwała się dziewczyna, która weszła prosto przed Diavolo.
- As! Ciebie też pobili? - Zdziwił się Ras.
- Nie ważne, Cloe zajmij się moim bratem. - Powiedziała biało włosa.
- Co się dzieje? - Zdziwiłam się.
- Spokojnie, usiądź, zaraz Ci wszystko wytłumaczę. - Powiedziała Wylona.
Kiedy usiadłyśmy inni już biegali.
- Diavo jest bardzo słaby, wiec często atakują go gangi, które tu mieszkają. Cloe to nasza jakby pielęgniarka. Zna się na tym, wiec jej ufamy. Za to As to siostra Diavolo, też jest dość słaba, choć na taką nie wygląda. Razem spłacają długi ojca.
- Czy można im jakoś pomóc? - Zapytałam.
- Nie zlikwidujesz wszystkich gangów w okolicy. Prawdopodobnie ponad 50% zna to rodzeństwo, bo są zadłużeni przede wszystkim właśnie w takich korporacjach. - Odparła.
- Czemu większość ludzi z tego hotelu to wyrzutki? - Zapytałam.
- Każdy z nich pochodzi z patologicznej rodziny, niektórzy mają za sobą tragiczne przeżycia. Między innymi jedna dziewczyna, która jest przyzwyczajona tylko do mnie. Jej ojciec ja molestował,a  matka była w depresji. Nie umiała jej pomóc, siedziała tylko cicho w koncie. - Powiedziała ze smutkiem.
- Czemu jej tata to robił? Czemu nie pomagał jej mamie? - Do oczu napłynęły mi łzy, nigdy nie byłam w stanie czegoś takiego zrozumieć.
- Nie dawał sobie rady z jej matką, ona nie pozwalała mu się nawet dotknąć, wyładowywał się wtedy na córce. - Złapała mnie za rękę, bo po policzkach spływały mi łzy.
- Przepraszam, jestem nadwrażliwa. - Otarłam szybko łzy.


piątek, 30 maja 2014

Pierwsze odwiedziny.

Po męczących lekcjach i ucieczkami przed Yuki spotkałam się z moja nową koleżanką. Powitała mnie serdecznie i poszłyśmy do jej znajomego, który czekał w pięknym samochodzie.

- Hej, hej. - Uśmiechnął się.
- To jest Miko. Jest z 3 gimnazjum. - Przedstawiła mnie koleżanka.
- Miło mi. - Powiedziałam z uśmiechem.
- Mi też. Ras.- Również sie uśmiechnął, po czym zgasił papierosa i wsiedliśmy do samochodzu.
- Miko, nie zdziw sie, ale mamy trochę dziwnych znajomych. Proszę, wiec byś nie oceniała po wygladzie, bo są dobrymi ludźmi. - Powiedział chłopak
- Dobrze. Daleko jedziemy? - Zapytałam.
- Heh, widzę, ze nie możesz sie doczekać? - Pokazała zęby.
- Zgadza sie. - Również pokazałam ząbki.
- To nie daleko, mamy melinę w  opuszczonym hotelu. - Odparł.
- Opuszczonym? - Zadrżałam.
- Jest prąd, woda i wszystko działa, bo to udoskonaliliśmy. Spokojnie, nie straszy tam. - Powiedział nie zdejmując uśmiechu z twarzy.
Gdy  dojechaliśmy nie dało sie ominąć wzrokiem trzech dziewczyn i chłopaka pielęgnujących trawę.Szczerze mnie to zdziwiło.
- Hej! To jest Miko. Dołączy do nas. - Oznajmiła Wylona.
- Wyl, wiec widzę, ze znalazłaś nową koleżankę. - Podeszła do nas pierwsza dziewczyna.
- To jest Karen.- Przedstawiono mi ją.
- Tam stoi Bionda.
- No i Nero, jest mało gadatliwa, ale ma swój urok.
- Ma piękne oczy. - Powiedziałam.
- Dziękuję. - Odparła.
- Chyba Cie polubiła. - Powiedział Ras, klepiąc mnie po głowie.
- No i Dolce. Jest Albinosem.
- Miło mi was poznać. - Uśmiechnęłam się najserdeczniej jak tylko umiałam.



czwartek, 29 maja 2014

Czy coś się zmieni?

Po wejściu do domu wzięłam głęboki oddech. Oni mi bardzo pomagają.... Wzięłam prysznic i poszłam spać. Gdy nazajutrz się obudziłam, poszłam pobiegać. Po powrocie do domu wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w mundurek, po czym wyszłam z domu. Gdy zajrzałam do komórki miałam 10 połączeń nieodebranych i 5 wiadomości, tak jak się spodziewałam od Yuki.. Nie przeczytałam ani jednego sms'a, od razu usunęłam, ponieważ nie chciałam jej dobroci, za bardzo by mnie to wszystko bolało. Pojechałam do szkoły. Gdy przebierałam buty nagle ktoś przy mnie się pojawił.
- Przepraszam za wszystko. - Yume schyliła głowę.
- Eh? Ja przepraszam, nie chciałam Ci nic odebrać, ani być problemem. - Do oczu znowu napłynęły mi łzy i uciekłam.
Pobiegłam do klasy, Yuki na moje szczęście tam nie było.
- Miko. - Ktoś mnie zawołał.
-Tak? - Odwróciłam się.
- Dziś mamy zebranie dotyczące Ciebie i proszono mnie o to bym Ci przekazał tą informację. - Powiedział Cris.
- Mnie? - Popatrzyłam na niego zdziwiona.
- Yuki Ci nie tłumaczyła? - Zapytał.
- Nie... - Moje oczy zaszły mgła rozkojarzenia.
- Dobra,w  takim razie... To zebranie dotyczy Ciebie, ponieważ ocenimy twoje umiejętności i twój poziom. W ten sposób, albo zostaniesz zaakceptowana, albo nie. - Wytłumaczył.
- Co się stanie jeśli nie zostanę zaakceptowana? - Zapytałam z ciekawością.
- Wtedy będziesz traktowana jak popychadło, a żaden nauczyciel nie może nam zwrócić uwagi. - Powiedział.
- Co? Będę mogła jakoś to zmienić? - Miałam wrażenie, że się popłaczę.
- Nikomu się to nigdy nie udało. - Zesmutniał.
- Niemożliwe. - Kucnęłam i zakryłam dłońmi oczy.
- Spokojnie, jeszcze nie znasz naszej decyzji. - Położył mi dłoń na głowę.
- To nie ma znaczenia, jestem na gorszym poziomie niż wy, nie mam szansy się wybić, jeszcze zaległości. - Zaczęłam szlochać.
- Miko! Co jest? Cris! Coś ty jej powiedział! - Usłyszałam wkurzoną Yuki, która natychmiast mnie przytuliła.
Ja za to jakimś cudem jej uciekłam, nie przewracając jej i pobiegłam do łazienki totalnie załamana. Schowałam się w jakiejś kabinie i rozryczałam się na maksa. Nagle ktos wszedł do łazienki i kabiny obok mnie.
- Hej. - Usłyszałam i spojrzałam w górę.
Siedziała tam dziewczyna z uśmiechem i papierosem w dłoni..
- Kim jesteś? - Zapytałam ocierając łzy.
- Nie ładnie, nawet się nie przywitałaś. - Pokręciła głową.
- Hej.... - Powiedziałam nadal z drgająca tonacja głosu.
- Lepiej. Jestem Wylona. - Powiedziała.
- Ja nazywam się Miko. - Przedstawiłam się.
- Tak wiec Miko, czemu płaczesz? - Oparła się o ścianę.
- Jestem w  klasie artystyczne... - Powiedziałam.
- I jesteś nowa. To wszystko tłumaczy.
- Naprawdę? - Zdziwiłam się.
- Tak, wszyscy co tam chodzą maja przerąbane. Ładniej mówiąc. Każdy z  nich przeżywał piekło jak przyszedł do 1 klasy gimnazjum. Mimo, ze wzbudzali respekt, to musieli trzymać się zasad, nie mogli u nikogo zyskać żadnej nagany, nawet uczniowie z wyższych klas musieli ich jakoś szanować... Jednak chyba wiesz, że to oni samodzielnie pracują na ten respekt. - Spojrzała się na mnie obojętnie.
- Czyli...
- Tak, to co ty odczuwasz aktualnie to nic. - Powiedziała.
- Jestem w klasie muzycznej. Każdy u mnie ma zaje w klasie pod względem nauki, jednak nie pod względem muzycznym.
- Jesteś licealistką? - Zapytałam.
- Tak, druga LO się kłania.
- Czemu ze mną rozmawiasz? - Byłam lekko zdezorientowana.
- Płaczesz i wyglądasz na słabą, nie wspominając o twoich problemach. Jak ja przeżywałam ten okres miałam przyjaciół, twoi nie są jeszcze do Ciebie przywiązani. - Odparła.
- Masz chyba rację... - Odparłam.
- Pewnie, że mam. Nauczę Cie paru rzeczy. - Powiedziała gasząc papierosa o ścianę nas dzielącą.
- Naprawdę? - Uradowałam się.
- Tak,chcesz zmienić styl? - Zeskoczyła na dół.
- Na jaki? - Zapytałam.
- Mój. - Powiedziała, a ja wyszłam z kabiny.
- Mogę spróbować.- Powiedziałam patrząc w jej lustrzane odpicie.
- Dobra, to odstawie Cię do klasy i po szkole wpadasz do mojego towarzystwa. Laski porobią Ci fryzurki i wybiorą ciuszki, chłopacy doradzą co i jak.
- Nie wiem.... - Pomyślałam realnie.
- Nie masz wyboru, chodź. - Machnęła ręką.
Gdy ją dogoniłam wszyscy patrzyli się na mnie i moją nową koleżankę ze zdziwieniem, jakbym nie wiem co dziwnego robiła.
_ Dokończę to opo jak najszybciej! :*_

środa, 28 maja 2014

Opiekuńczy Jordan.

- Ren gdzie jest Yuki i Miko? – Zapytałem.
- Nie wiem, każda uciekła gdzieś w inną stronę znając życie. – Odparł.
- Wiem gdzie będzie Yuki. – Powiedział Shu.
- Dobra to ty Ren idź zis do domu, masz wolne. Shu zajmij się Yuki. Ja poszukam Miko. – Odparłem.
Ruszyłem w stronę wejścia głównego szkoły. Oczywiście rozpętała się ulewa, posiadanie kurtki przeciwdeszczowej w takim momencie to zbawienie. Gdy doszedłem do głównego wejścia, moją uwagę przykuła osoba leżąca w ulewę, na piasku. Niestety, to była Miko. Próby ocucenia jej nic nie dały, tak więc zdjąłem moją kurtkę i założyłem na nią, po czym wziąłem dziewczynę na plecy. Nie wiedziałem gdzie mieszka, a  że w domu była moja mama to uznałem, że mi pomoże. Zaniosłem ją do siebie. Gdy mama otworzyła drzwi natychmiast zapytała co się stało.
- Nie mam pojęcia, straciła przytomność na ulewie. – Powiedziałem odkładając ją na krzesło.
- Przygotuj ręcznik i kąpiel. – Powiedziała, a  sama poszła po coś do siebie, do pokoju.
Zająłem się tym, napuściłem wody i znalazłem w szafce ręcznik. Mama zabrała ją do łazienki, zanurzyła w wodzie, po czym ubrała w dużą koszulkę i spodenki. Moja mama mimo, iż ma 28 lat jest niską i szczupłą kobietą, tak więc Miko weszła w jej ubrania bez problemu. Przeniosłem ją do siebie i położyłem do łóżka. Mama wzięła ciepłą wodę z ręcznikiem w misce i zaniosła do pokoju. Użyła tego jako okład. Przygotowała jakieś leki i wyszła po herbatę.  Ja natomiast poszedłem  posiedzieć z dziewczyną. Była strasznie blada i wyglądała na wycieńczoną. Moja szkoła daje jej za dużo atrakcji. Nagle mama wróciła i zaczęła się krzątać w kuchni. Miko otworzyła powoli oczy.
- Witaj. – Uśmiechnąłem się.
- Co się dzieje? – Zapytałam.
- Znalazłem Cię przed szkołą jak leżałaś nieprzytomna w deszczu. – Odparłem spokojnie.
- Gdzie jestem? – Rozglądała się.
- U mnie. – Westchnąłem.
- Przebrałeś mnie! – Zaczerwieniła się.
- Nie, to moja mama. Akurat jest dzisiaj w domu. Wyjeżdża wieczorem. – Uspokoiłem ją.
- Oh! Wstałaś. – Moja mama weszła z tacą, na której była herbata z lekami i jakaś zupa.
- Eto… Dziękuję bardzo za opiekę, ale nie trzeba. – Pochyliła głowę.
- Nie przejmuj się, czasem to kobieta potrzebuje opieki, a  nie mężczyzna. – Powiedziała mama.
Miko uśmiechnęła się, po czym wzięła leki i zjadła zupę.
- Co się stało? – Zapytałem w końcu.
- Bo… Yume kazała mi się trzymać od was z daleka i mówiła, że mi nie ufa… Mimo, że Yuki jest taka miła i dobra, to nie mogłam tak po prostu odebrać ją Yume… Dużo też tego w szkole… - Powiedziała przygaszona.
- Wiem, że jest trudno. Nie możesz jednak się poddawać. Każdy z nas przez to przechodził. Dzieciaki z innych klas nas wyśmiewały i tak dalej. Przechodziliśmy przez gorsze piekło niż ty teraz. To jest jak sprawdzian psychiczny i fizyczny. Ty ewidentnie jesteś słaba, ale masz coś w sobie co pozwala Ci być tutaj. – Odparłem.
- Dziękuję Jordan. – Przytuliła mnie.
-Twoje ubrania już wyschły, może Cię odprowadzę? – Zaproponowałem.
- Dobrze. – Poszła się przebrać.
Odprowadziłem ją pod same drzwi, kiedy chciała mnie zaprosić ja już się odwróciłem. W drodze powrotnej myślałem sporo nad nią. Ciągle wpada w kłopoty, ma pewne problemy, ale i tak zgrywa silną. Z czasem się zmieni i nie wiem czy na dobre… Kiedy wróciłem do domu mama jeszcze była.
- To twoja dziewczyna? – Zapytała zmywając naczynia.
- Nie… - Powiedziałem.
- Podoba Ci się, prawda? – Zachichotała.
- Tak ,ale nie wiem co to za uczucie. Strasznie się o nią martwię, ale nie mogę ciągle każdym się zajmować. Teraz są problemy w paczce przez właśnie Miko. Nie wiem jak Yume to rozegra. – Mówiłem jak natchniony.
- Słuchaj, Yume to mądra dziewczyna, a Yuki jej potrzebuje. Ty też jesteś potrzebny, ale daj wszystkim się wykazać. – Pocałowała mnie w czoło.
- Dziękuję mamo. – Przytuliłem ją.

- Dobrze ja wracam, bo tata będzie się niepokoić. Zdaj dobrze egzaminy. – Powiedziała, po czym wyszła.

poniedziałek, 12 maja 2014

Tak mi przykro...

Poczułam się okropnie gdy Miko uciekła, do tego Yuki się obraziła. Czułam się podle.
- Idziemy. - Warknęłam do Rena.
- Powinnaś chyba porozmawiać z Yuki i przeprosić Miko. - Powiedział.
- Nie mów mi co mam robić. - Odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę wyjścia.
- Jesteś nie do wytrzymania. - Odparł.
Wzięłam moją parasolkę i wyszłam z Renem przed szkołę gdzie stali Jordan i Shu.
- Gdzie reszta? - Zapytał Jordan.
- Nie interesuje mnie to. - Odparłam i jak zjawa ich wyminęłam.
-Zaczekaj. - Powiedział Rokuś i za mną pobiegł.
Szłam nic nie mówiąc i osłaniając parasolem przez dłuższy czas, aż doszliśmy na przystanek autobusowy.
- Powiedz mi co się dzieje. - Usiedliśmy na ławce.
- Bo.. - Otworzyłam lekko usta.
- Dobrze, podejdziemy na jakąś ciepłą herbatę i wtedy mi powiesz. - Przytulił mnie.
Czułam się podle i okropnie przez tą cała sytuację, ale jednocześnie bałam się o tych wszystkich głupców. Mój ukochany postawił mi herbatę i spojrzał an mnie zdenerwowany.
- Chodzi o to, że martwię się bardzo o Yuki. Mimo, że zyskała nową koleżankę i jest szczęśliwa, to boję się, że ta dziewczyna może być tak naprawdę nieodpowiednia do naszej grupy. Dlatego ja trochę nastraszyłam, ale dziś Yuki powiedziała... Coś okropnego, nie chcę tego powtarzać. - Łzy pociekły mi po policzkach.
- Sądzę, że nie możesz oceniać Miko. Rozumiem tez, że się martwisz, ale nie możesz robić takich rzeczy, poza tym skrzywdziłaś nie tylko Miko. Następnym razem zastanów się co robisz. - Powiedział po czym otarł mi łzy z policzków.
Wiedziałam, że zrobiłam źle i on miał rację, ale nie wiedziałam jak to odkręcić.
- Pójdź dziś do niej i osobiście przeproś ze skruchą. - Powiedział pijąc ciecz ze szklanki.
- Dziękuję. - Wyszeptałam z uśmiechem.
Wypiliśmy herbaty i chłopak odprowadził mnie do domu, po czym sam wrócił do domu. Około godziny 19 poszłam do mojej przyjaciółki. Otworzyła mi jej mama.
- Dobry wieczór, jest Yuki? - Zapytałam.
-Dobry wieczór, właśnie wstała. Wejdź. - Zaprosiła mnie do środka.
 Zdjęłam buty i poszłam do niej do pokoju. Zapukałam, a gdy tylko otworzyła drzwi natychmiast się ukłoniłam i powiedziałam:
-Przepraszam za moje zachowanie. Naprawdę nie chciałam źle, wybacz mi.
- Yume? - Powiedziała zdziwiona.
- Naprawdę przepraszam, strasznie się martwiłam o Ciebie. - Dodałam.
Poczułam uderzenie w głowę,a  gdy się wyprostowałam przytuliła się do mnie.
- Wybaczam głupia!
Odwzajemniłam uścisk i obie się rozpłakałyśmy. Gdy się uspokoiłyśmy usiadłyśmy by porozmawiać.
- Czemu wyglądasz tak niewyraźnie? - Zapytałam.
-Siedziałam na deszczu póki Shu po mnie nie przyszedł. - Odparła.
- Zgłupiałaś?! Przecież się pochorować od tego idzie! - Ochrzaniłam ją.
- Wiem, dlatego tak wyglądam. Na szczęście czuję się w miarę dobrze.
- Jutro też jest szkoła, a ty nie możesz iść w takim stanie. - Przyjrzałam się jej.
- Będzie dobrze, zaraz wezmę leki,a  jutro ciepło się ubiorę.- Odparłam.
- Dobrze, teraz wybacz, muszę wracać do domu.- Odparłam.
- Bye bye. - Przytuliła mnie i wróciła do łóżka
- Bye bye.
Wyszłam od Yuki i wróciłam do siebie, szybko poszłam spać.

piątek, 9 maja 2014

Biedna Yuki...

Gdy Miko wybiegła z klasy i uciekła, poczułam lekki strach. Wyglądała źle, do tego Ren też się o nią zmartwił, a Yume... Yume ją olała!
- To twoja wina! Wszystko przez Ciebie! Nie wybaczę Ci tego! - Rzuciłam w nią torbą i uciekłam z płaczem.
Za zakrętem zauważyłam, że pada. Przypomniałam sobie, że nie mam parasola, ale nie przejęłam się tym. Zmieniłam obuwie i pobiegłam w moje ulubione miejsce. Na dachu było wietrzenie, ale usiadłam tam i płakałam w deszczu jak głupia.Po jakimś czasie nagle ktoś zasłonił mnie parasolem, był to Shu. Wyglądał na trochę złego. Podał mi swoja kurtkę i pomógł wstać. Odprowadził do domu, gdzie czekali zmartwieni rodzice.
-Yuki! - Mama mnie objęła.
-Przepraszam... - Wyszeptałam.
- Dziękujemy Shu. - Tata podszedł.
Shu tylko kiwnął głową. Mama szybko przygotowała mi kąpiel i piżamę. Umyłam się, po czym położyłam w łóżku. Mama jeszcze tylko przyniosła mi herbatę i jakieś syropy. Usiadła obok i sprawdziła czoło.
- Co się stało? - Zapytała.
- Nie wiem... Miko coś jest, ale nie chce mi powiedzieć co, a Yume jest bardzo niegrzeczna jeśli odzywa się do Miko. - Powiedziałam.
- Rozumiem, ale przez to nie możesz robić takich rzeczy. Miko pewnie jest zestresowana,a  co do Yume to się po prostu martwi o Ciebie. Wiesz przecież, że ona dla Ciebie nie chce źle.- Odparła.
- Dziękuję mamo, chyba masz rację.- Wypiłam leki i wzięłam się za gorący napój. 
Mama wyszła,a  ja po chwili zasnęłam.

czwartek, 8 maja 2014

Dam z siebie wszystko...

Marie spojrzała na rysunek, jednak nie z zachwytem, czy zdziwieniem... Jej twarz nie wyrażała nic. Schowała rysunek do zeszytu i odeszła. Byłam w szoku, nie wiedziałam co myśleć... Miałam ochotę płakać, jak nienormalna. Yuki podeszła do mnie i radośnie klepnęła mnie w plecy.
- No to jeszcze jedna lekcja! - Była taka szczęśliwa, a ja już nie miałam siły.
Wybiegłam z klasy, jeszcze kogoś potrąciłam w drodze do toalety, tylko szybko przeprosiłam. Weszłam do pierwszej lepszej kabiny,a  gdy zgrzyt zamka oznajmił zamknięcie drzwi łzy spłynęły mi po policzkach. Pierwsze dni,a  ja już nie wyrabiam. Nie wiem jak Ci ludzie dają sobie radę z taka presją.
- Miko? Jesteś tu? - Usłyszałam Yuki.
Udawałam, że mnie tu nie ma, ale tupanie małych nóżek nie zmierzało ku drzwiom.
- Miko! Nie siedź cicho, wiem, że się tu kierowałaś, a nie znasz dobrze szkoły! - Krzyczała oburzona.
W końcu jednak wyszła, poczekałam jeszcze chwilę, po czym wyszłam opłukać twarz. Za chwile miał być dzwonek, na lekcję. Wyszłam z łazienki i poszłam w stronę klasy, jednak po drodze zakręciło mi się w głowie. Oparłam się o parapet, ale zrozumiałam, że za dwie minuty dzwonek, a ja czuję się słabo. Nie mogłam pozwolić na to by coś mi się stało, ale nie mogłam się spóźnić. Wzięłam dwa głębokie oddechy i pobiegłam ile sił w nogach na lekcję. Zdążyłam, chociaż z ledwością. Nauczyciel już był w  klasie. Yuki spojrzała na mnie trochę zmartwiona, ale to zignorowałam.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
Wszyscy usiedli i czas było zacząć lekcję.
- Jesteście tu po to y rysować i uczyć się różnych rzeczy. Wiem, że wszystkie techniki już. znacie, macie takie, które stosujecie. Dzisiaj zrobicie na lekcji 4 rysunki, mają być o różnej tematyce. - Myślałam, że oczy z orbit mi wyjdą.
Wszyscy nagle wyciągnęli przyrządy, najgorsze było to, że ja nic nie miałam. Wstydziłam się za siebie, a do tego łzy znowu zaczęły wracać. Nagle Yuki dotknęła mnie palcem. Spojrzałam na nią,a  ona podała mi ołówek i kartkę. Oczy mi się aż zaświeciły, a ona uśmiechnęła się do mnie. Chwyciłam kartkę, jednak totalnie nie wiedziałam co zrobić. Wpadłam jednak an plan, zaczęłam coś tam robić, a pięć minut przed dzwonkiem spojrzałam na moje prace z zachwytem.

Oddałam prace i usiadłam, gdy rozległ sie dzwonek poczułam wolność. Jednak Marie stanęła przede mną.
- Jutro sie wszystkiego dowiesz. - Powiedziała zimno i odeszła.
Oczy znowu zaszły wodą, ale tym razem szybko się uspokoiłam. Oddałam rzeczy Yuki.
- Wszystko w porządku? - Zapytała.
- Czemu by miało być źle? - Zapytałam.
- Jesteś blada jak ściana, nauczyciel zmierzył Cię podejrzliwie. Poza tym ta twoja ucieczka. - Westchnęła.
- Wszystko w porządku. - Odparłam i podszedł do nas Ren.
- Szybko, reszta czeka.- Powiedział.
- Ja wrócę dziś sama. - Uśmiechnęłam się.
Ren dziwnie się nachylił i spojrzał mi w oczy. Potem wyprostował się i spojrzał an moja nową przyjaciółkę, mrugnął nieznacznie.
- Wracasz z nami. - Powiedział twardo.
- Naprawdę nie... - Nagle weszła moja ulubienica.
- Na co czekacie?! Wszyscy czekamy! - Krzyknęła.
- Miko się sprzecza. - Powiedziała Yuki.
- Hmmm, jak chce iść sama to niech idzie. - Wzruszyła ramionami.
Yuki za to nagle do niej podeszła i wypchnęła barkiem.
- Miko rusz się, idziemy. - Powiedziała wściekła.
- Naprawdę nie trzeba. - Zaczęłam szybko machać rękami.
- Rusz dupę. - Warknęła Yume.
Zmieszana, postanowiłam być stanowcza.
- Nie zamierzam być problemem. -Powiedziałam nie za głośno i wybiegłam z klasy.
- Miko! - Usłyszałam przerażony krzyk Yuki.
Szybko ubrałam buty i wybiegłam dziko ze szkoły, niestety akurat padało, a ja bez parasola wleciałam w deszcz. Nagle poczułam się słaba,a  potem nicość.